Sardynia i Finlandia na koszt podatnika - cz. 3/3
Część trzecia: 700 00 złotych i jedno zdanie podsumowania.
A na koniec - coś, na co natrafiliśmy w setkach stron dokumentów przy okazji tego śledztwa.
================
Obiecaliśmy jedno zdanie podsumowania. Znaleźliśmy dwa.
================
Pierwsze to kopiuj-wklej: dwa sprawozdania z dwóch różnych wyjazdów na Sardynię kończą się jednym, identycznym zdaniem - słowo w słowo. O tym za chwilę.
Drugie napisał sam burmistrz Pszowa w oficjalnej odpowiedzi na pytania naszej redakcji o wyjazd do Finlandii:
„Tym bardziej, że wyjazd odbył się w czasie wolnym od pracy."
Skarbnik Pszowa leciała więc do fińskiej Laponii na siedmiodniowy wyjazd bez zaproszenia. Bez delegacji. W czasie wolnym od pracy.
Przypomnijmy, że Kowol na każdy ze swoich czterech wyjazdów na Sardynię leciał na delegacji służbowej - w czasie pracy.
Delegacja - czas pracy. Czas wolny - bez delegacji. Oboje lecieli za publiczne pieniądze. Czas wolny od pracy - za pieniądze podatników.
======================
27 000 na jeden wyjazd
======================
Celem wyjazdu do Finlandii był „rozwój przedsiębiorczości opartej na koncepcji Smart Village — Inteligentnej Wsi" (program rozwoju przedsiębiorczości i walki z wyludnianiem małych gmin). Lot i hotel opłacono ze środków publicznych.
Z Pszowa poleciały trzy osoby - stowarzyszenie ujawniło tożsamość tylko jednej z nich. Przy koszcie około 9 tysięcy złotych na uczestnika oznacza to wydatek rzędu 27 tysięcy złotych z pieniędzy publicznych - na jeden wyjazd.
==================
Efekty w Polsce
==================
Po powrocie z wyjazdów LYSKOR zorganizował dwa otwarte spotkania.
Na wieczorze fińskim jeden z uczestników - cytat z oficjalnej relacji - "Zaprezentował on fotorelację z wizyty, komentując i dopowiadając informacje nt. spotkań programowych. Następnie przekazał także swoją wiedzę i doświadczenie w zakresie codziennego życia w Finlandii i rozwiązań funkcjonalnych, które są tam stosowane."
Nie o tym, jak przyciągać ludzi do małych gmin. Nie jak rozwijać przedsiębiorczość. Nie jak zatrzymywać mieszkańców w gminie - a tego właśnie miała uczyć Inteligentna Wieś.
O codziennym życiu w Finlandii. Na zakończenie - „poczęstunek w stylu fińskim."
Na wieczór sardyński przyszło 80 osób. Potem - cytat - „odbyła się zabawa taneczna z włoską muzyką."
Seria wyjazdów za setki tysięcy złotych. Dwa wieczory. Jeden zakończył się tańcami, drugi poczęstunkiem.
================
Kopiuj - wklej
================
Sprawozdanie LYSKOR z czterodniowej wizyty na Sardynii w październiku 2023 kończy się zdaniem: „Poznaliśmy nowe pomysły na uatrakcyjnienie obszaru pod względem turystycznym, jak również poznaliśmy tematykę wykorzystania zasobów lokalnych do rozwoju obszaru i jego promocji."
Sprawozdanie z kolejnej wizyty - w czerwcu 2024 - kończy się tym samym zdaniem. Słowo w słowo. Jak kopiuj-wklej.
Żadne z nich nie zawiera wniosków do wdrożenia.
Burmistrz na pytanie o efekty wyjazdów: „Urząd nie posiada informacji." O działaniach będących następstwem wyjazdów: „Urząd nie posiada dokumentów."
A sprawozdanie z Finlandii? Gdy redakcja zwróciła się do LYSKOR - organizator odpowiedział, że „nie jest w posiadaniu" tego dokumentu. Organizator wyjazdu nie ma sprawozdania ze swojego własnego wyjazdu.
Dokument pozyskała dopiero redakcja - z Urzędu Marszałkowskiego (zamieścimy go w komentarzu).
================
Rachunek
================
Trzy projekty współpracy LYSKOR pochłonęły łącznie ponad 700 000 złotych ze środków publicznych. LYSKOR potwierdził: projekty były „w 100% finansowane ze środków publicznych, bez wkładu własnego Stowarzyszenia."
Po rozliczeniu projektów Urząd Marszałkowski zwrócił LYSKOR 538 359 złotych - część przypadającą na stowarzyszenie (reszta dla partnerskich LGD - przyp. red.).
Jednocześnie w 2024 roku gminy wpłaciły Lyskorowi składki w podwyższonej wysokości: 101 898 złotych - o ponad 61 000 więcej niż rok wcześniej.
Jak pisaliśmy w Cz. 2, podwyżkę uzasadniono koniecznością prefinansowania projektów - tych samych, za które LYSKOR uzyskał potem zwrot z Urzędu Marszałkowskiego.
Z uzyskanego przez redakcję sprawozdania finansowego LYSKOR wynika, że pod koniec 2023 roku na koncie stowarzyszenia było 38 tysięcy złotych. Pod koniec 2024 - już 243 tysiące.
Pieniądze ze zwrotu nie wróciły do budżetów gmin. Zostały na koncie LYSKOR - na „cele statutowe."
==================
Składki i pożyczki
==================
Ile wpłaciła każda z gmin w 2024 roku? LYSKOR ujawnił dane na wniosek redakcji:
Pszów: 31 125 zł (rok wcześniej: 12 587).
Lyski: 23 765 (9 467).
Gaszowice: 24 073 (9 654).
Kornowac: 12 665 (5 028).
Jejkowice: 10 270 (4 122).
Jejkowice - gmina, z której na wyjazdy studyjne latali wójt, skarbnik, sekretarz i przewodniczący rady - oprócz składki w 2024 r. udzieliła stowarzyszeniu również pożyczki w wysokości 25 000 złotych. Przewodniczący Rady Gminy Jejkowice Mieczysław Wojaczek jest jednocześnie Wiceprezesem LYSKOR.
==============
Cisza w sieci
=================
Przez wiele dni zdobywaliśmy materiały o wyjazdach LYSKOR na Sardynię i do Finlandii, docierając do setek stron dokumentów we właściwych instytucjach. Jak trudne było to zadanie, każdy może sprawdzić sam: wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwy gmin członkowskich LYSKOR, wejść na ich oficjalne strony oraz stronę samego stowarzyszenia i spróbować znaleźć jakiekolwiek informacje o tych wyjazdach.
Nic Państwu nie wyskakuje? Brakuje konkretnych danych? Brak relacji z efektami? Ciekawe dlaczego.
==================
Ale ta historia się jeszcze nie kończy. Przy okazji analizy setek stron dokumentów redakcja trafiła na coś, czego na początku śledztwa nie szukała. A przebija to wszystko, co było dotychczas. O tym wkrótce.
=================
Artykuł powstał na podstawie: umów o dofinansowanie z aneksami, wniosków o płatność, sprawozdań z wizyt studyjnych, relacji z wieczorów sardyńskiego i fińskiego, sprawozdania finansowego stowarzyszenia LYSKOR za 2024 rok, odpowiedzi LYSKOR na wnioski o informację publiczną i zapytanie prasowe, pism i dokumentów Zarządu Województwa Śląskiego, odpowiedzi burmistrza Pszowa.

Sardynia i Finlandia na koszt podatnika cz. 2/3

Część druga: kto decydował, kto płacił i kto był w pracy.
____________________________________________
Burmistrz Pszowa Piotr Kowol potwierdził, że na każdy ze swoich czterech wyjazdów na Sardynię - tych samych, o których pisaliśmy w pierwszej części - otrzymał delegację służbową.
Delegacja oznacza, że wyjazd traktowano jako czas pracy. Kowol nie brał urlopu. Leciał na Sardynię w ramach obowiązków służbowych - skoro tak, to za te dni musiał otrzymywać wynagrodzenie z budżetu Miasta Pszów. Jednocześnie lot, hotel i wyżywienie opłacał LYSKOR ze środków publicznych.
Jakie obowiązki realizował? Według programu złożonego w Urzędzie Marszałkowskim - między innymi: szycie woreczków zapachowych z lawendy, degustację oliwy, sztukę profesjonalnej degustacji wina, wyrób ciasteczek cytrynowych, makaronu fregola i zwiedzanie płaskowyżu, na którym żyją dzikie konie. Na pytanie o efekty tych wyjazdów dla Pszowa sam odpowiedział: „Urząd nie posiada informacji."
LYSKOR potwierdził, że członkowie Zarządu i uczestnicy wyjazdów „nie otrzymywali diet lub innych świadczeń pieniężnych z tytułu pełnienia funkcji w organach Stowarzyszenia lub uczestnictwa w działaniach Stowarzyszenia." Ale Kowol nie leciał jako członek stowarzyszenia - leciał na delegacji z urzędu.
Kowol leciał na koszt podatnika - i za te same dni otrzymywał wynagrodzenie. A efekty? Nie wykazano żadnych.
====================
 Kto za tym stał
=====================
Stowarzyszenie LYSKOR - organizacja powołana do rozdzielania unijnych pieniędzy na rozwój wsi - zrzesza pięć gmin: Pszów, Lyski, Gaszowice, Kornowac i Jejkowice. Pieniądze, które przez nie przepływają, nie wchodzą do budżetów gminnych. Nie głosują nad nimi rady gmin. Nie kontroluje ich Regionalna Izba Obrachunkowa. Decyzje o tym, na co je wydać, podejmuje zarząd stowarzyszenia.
A w Zarządzie - same znajome twarze. Prezesem jest Radosław Łuszcz, na co dzień Sekretarz Gminy Kornowac. Wiceprezesami: Karina Stępień - radna Powiatu Rybnickiego, i Mieczysław Wojaczek - przewodniczący Rady Gminy Jejkowice.
I do jesieni 2024 roku - Piotr Kowol. Zastępca burmistrza, a od kwietnia 2024 Burmistrz Pszowa. W Zarządzie LYSKOR pełnił funkcję Sekretarza. Tego samego stowarzyszenia, które organizowało wyjazdy, na które sam latał.
======================
Jedno posiedzenie trzy decyzje
======================
17 sierpnia 2023 roku w siedzibie LYSKOR w Lyskach zebrał się Zarząd. Na liście obecności pięć podpisów - Łuszcz, Stępień, Wojaczek, Kostka i Kowol. Protokół sporządził właśnie on: „Protokolant - Sekretarz Piotr Kowol."
Na tym jednym posiedzeniu Zarząd podjął trzy decyzje.
Po pierwsze - jednogłośnie uchwalił 2,5-krotne podniesienie składki członkowskiej. Z jednego złotego na mieszkańca do dwóch pięćdziesięciu. Dla Pszowa oznaczało to skok z około 12 800 złotych rocznie do ponad 31 000 złotych. Kowol głosował za podwyżką składki, którą jego własne miasto miało zapłacić z budżetu.
Po drugie - zaakceptował zmianę projektu „Gotowanie Atrakcją Regionów" - tego samego, który finansował wyjazdy na Sardynię. Siedem miesięcy później dofinansowanie tego projektu wzrosło o ponad 155 tysięcy złotych.
Po trzecie - omówił „kwestię płynności finansowej." Stowarzyszenie musiało najpierw wyłożyć pieniądze na wyjazdy, a dopiero potem ubiegać się o zwrot z Urzędu Marszałkowskiego. Skąd te pieniądze? Ze składek gmin - czyli z budżetów uchwalanych przez rady, za pieniądze mieszkańców.
A sam LYSKOR potwierdził w odpowiedzi na wniosek redakcji: projekty były „w 100% finansowane ze środków publicznych, bez wkładu własnego Stowarzyszenia." Każda złotówka wyłożona przez stowarzyszenie miała wrócić na jego konto po rozliczeniu.
Na co przeznaczono te pieniądze z podwyższenia gminom składek? LYSKOR odpowiedział: „na cele statutowe."
===================
Sam typował, sam leciał
===================
LYSKOR poinformował redakcję, że uczestników wyjazdów „wytypowali przedstawiciele gmin, jako najlepiej znających lokalne środowisko." Kowol - jednocześnie Burmistrz Pszowa i Sekretarz Zarządu LYSKOR - sam potwierdził w odpowiedzi na pytania redakcji, że uczestniczył w wyjazdach jako - cytat - „przedstawiciel Miasta Pszów, zasiadający w organach statutowych stowarzyszenia LYSKOR."
Jako przedstawiciel gminy typował uczestników z Pszowa. Jako członek Zarządu LYSKOR - zatwierdzał projekty, z których te wyjazdy finansowano. Sam figurował na liście uczestników co najmniej czterech wyjazdów na Sardynię.
Zapytany o kryteria, na podstawie których dokonywał doboru - w tym własnego udziału - odpowiedział, że Urząd „nie posiada odrębnego dokumentu określającego kryteria wyboru uczestników wizyty ani dokumentu zawierającego ocenę kwalifikacji, kompetencji lub szczególnej wiedzy poszczególnych osób uzasadniających ich udział."
Nie było żadnych kryteriów. Żadnej oceny kwalifikacji. Żadnego dokumentu.
=========================
Odpowiedź na własnych warunkach
=========================
Redakcja skierowała do Piotra Kowola dziewięć pytań prasowych na podstawie Prawa prasowego. Burmistrz odpowiedział w ostatnim dniu ustawowego terminu - ale zastrzegł, że udziela odpowiedzi wyłącznie „w zakresie informacji publicznej pozostającej w jego posiadaniu." Pytania wykraczające poza ten zakres - w tym o uzasadnienie podejmowanych decyzji - odrzucił.
Pytanie, jaki interes mieszkańców Pszowa przemawiał za 2,5-krotnym wzrostem składki, odrzucił jako „ocenne." Pytanie, dlaczego wyjazdów nie wymieniono wśród korzyści z członkostwa w LYSKOR - jako „polemiczne." O związku podwyżki z wyjazdami napisał, że Urząd „nie posiada informacji." Żadnego innego celu podwyżki nie wskazał.
A tymczasem w marcu 2025 roku ten sam Urząd - w odpowiedzi na pytanie redakcji o korzyści dla Pszowa z członkostwa w LYSKOR - wymienił cztery pozycje: doposażenie Miejskiego Ośrodka Kultury za 50 903 złote, projekt ekologiczny za 8 062 złote, granty dla mieszkańców za 375 000 złotych i granty na rozwój za 637 808 złotych. Wyjazdy na Sardynię - w których burmistrz uczestniczył co najmniej czterokrotnie - nie pojawiły się ani jednym słowem.
Na pytanie o efekty wyjazdów odpowiedział: „Urząd nie posiada informacji."
Na pytanie o kryteria doboru uczestników: „Urząd nie posiada dokumentu."
================
Nie musiało tak być
================
Projekty współpracy, z których LYSKOR finansował wyjazdy, nie spadły z Brukseli jako gotowe programy dla urzędników. Unia Europejska wyznaczyła ramy i cele - ale to lokalne grupy działania (LGD) projektowały konkretne operacje, wybierały grupy docelowe i decydowały, na kogo wydadzą pieniądze. Przepisy PROW 2014–2020 nigdzie nie wymagały, żeby na wizytę studyjną jechała lokalna elita. Wybór uczestników leżał w rękach autorów projektu - czyli tu Zarządu LYSKOR.
Z dokładnie tych samych pieniędzy, z których LYSKOR sfinansował bilety lotnicze i pobyt na Sardynii dla burmistrza, skarbnika, sekretarza gminy i innych samorządowców, można było zorganizować taki sam wyjazd i warsztaty kulinarne np. dla dzieci z najuboższych rodzin z pięciu gmin. Można było napisać projekt pod miejscowych przedsiębiorców z branży gastronomicznej - takich, którzy faktycznie mogliby przywieźć z Sardynii pomysły na swoje lokale. Można było zrobić cokolwiek, co zostawi po sobie coś więcej niż jedną stronę sprawozdania.
Znaleźliśmy inne lokalne grupy działania, które - korzystając z tego samego unijnego programu i tej samej puli pieniędzy - robiły właśnie to. Na Sardynię wysyłały dzieci i młodzież na warsztaty ekologiczne. A potem dokumentowały efekty - czego uczestnicy się nauczyli i co z tego wynikło dla ich gminy.
LYSKOR opisał czterodniowy wyjazd 23 dorosłych osób na Sardynię na jednej stronie. Burmistrz napisał, że Urząd nie posiada informacji o jakichkolwiek efektach.
===================
Wymiana warty
===================
Po odejściu Kowola z Zarządu LYSKOR funkcję Sekretarza przejęła Ewa Jaskóła - kierownik Referatu Promocji w Urzędzie Miasta Pszów. Z kolei stanowisko kierownika biura LYSKOR za Małgorzatę Dornę objęła Joanna Cyran - do niedawna pracownica tego samego referatu w Urzędzie Miasta.
8 października 2024 roku - na posiedzeniu, na którym Jaskóła zastąpiła Kowola - kierownik biura poinformowała, że projekt GAR „został rozliczony w pełnej wysokości." Tego samego dnia Zarząd obniżył składkę członkowską - z 2,50 zł do 1,50 zł na mieszkańca. Nadal jednak o połowę wyższą niż przed podwyżką.
Projekt rozliczony - to znaczy, że Urząd Marszałkowski zatwierdził zwrot środków, które stowarzyszenie wyłożyło na wyjazdy. Dokąd trafiły pieniądze ze zwrotu? Czy wróciły do budżetów gmin, które je wyłożyły? Redakcja szuka odpowiedzi.
Po 31 października 2024 roku LYSKOR nie zorganizował żadnego zagranicznego wyjazdu studyjnego. Zamiast Sardynii i Finlandii - warsztaty ekologiczne z czeskimi gminami przygranicznymi, zajęcia z psychologiem, muzykoterapia. Za kilkanaście tysięcy euro. Otwarte dla mieszkańców. Zmiana zbiegła się w czasie z początkiem dziennikarskiego śledztwa Pszowika.
===============
Co dalej
===============
Zarząd Województwa Śląskiego - organ, który przyznał pieniądze - napisał redakcji, że „efekty będą widoczne w perspektywie długofalowej." Pierwszy wyjazd odbył się cztery i pół roku temu.
Burmistrz leciał na delegacji. Efektów nie wskazano żadnych - potwierdza sam, potwierdza instytucja, która za to zapłaciła.
Ale odpowiedź burmistrza na pytania redakcji zawiera coś jeszcze. Jedno zdanie o wyjeździe skarbnik Joanny Sowy do Finlandii - na siedmiodniowy wyjazd za prawie 9 tysięcy złotych na osobę ze środków publicznych. To zdanie zmienia obraz tego, kto i na jakich zasadach latał za publiczne pieniądze.
============================
Na co poszło ponad 700 tysięcy złotych - i co napisał burmistrz o skarbnik Sowie - w ostatniej części.
============================
Artykuł powstał na podstawie: protokołów posiedzeń Zarządu LYSKOR, list obecności, statutów stowarzyszenia, odpowiedzi LYSKOR z 9 stycznia, 24 stycznia, 10 lutego 2025 r. i 18 maja 2026 r., odpowiedzi burmistrza Pszowa z 1 czerwca 2026 r. oraz korespondencji z Urzędem Miasta Pszów.
=======================
Ciąg dalszy w Części 3: „700 tysięcy złotych i jedno zdanie podsumowania."
Sardynia i Finlandia na koszt podatnika 1/3
Cztery wyjazdy burmistrza Pszowa - i kto jeszcze leciał. Dzikie konie, degustacje win, safari z reniferami, polowanie na zorzę polarną - to dopiero początek.
Część pierwsza: co było w programach.
____________________________________________
Trzeciego listopada 2023 roku na stronie Stowarzyszenia LYSKOR - organizacji, która rozdziela unijne pieniądze na rozwój wsi w pięciu gminach między Rybnikiem, Wodzisławiem a Raciborzem - pojawia się ogłoszenie. Zaproszenie na warsztaty kuchni sardyńskiej. Wejście wolne, wystarczy zadzwonić i się zapisać. Miejsce: dom przyjęć „Pod Topolami" w Pstrążnej. Przychodzi 41 osób. Koszt: 5 400 złotych.
Tydzień wcześniej, 27 października, z parkingu w tej samej Pstrążnej o czwartej w nocy wyjeżdża autokar. Kierunek: lotnisko w Krakowie, stamtąd lot na Sardynię. Na pokładzie 23 osoby. Stowarzyszenie ujawniło nam tożsamość ośmiu z nich: sześciu radnych, sołtys i Sekretarz Gminy - zarazem Prezes Zarządu stowarzyszenia. Pozostałych piętnastu objęto anonimizacją. Żadnego ogłoszenia. Żadnego otwartego naboru. Uczestników - jak samo stowarzyszenie odpowiedziało redakcji - „wytypowali przedstawiciele gmin drogą telefoniczną."
Cztery dni na włoskiej wyspie kosztowały 103 395 złotych. Ze środków publicznych.
Ta różnica - publiczne zaproszenie dla mieszkańców na warsztaty za pięć tysięcy i cichy dobór na wyjazd za sto trzy tysiące - nie była wyjątkiem. Żaden z zagranicznych wyjazdów zbadanych przez redakcję nie miał otwartego naboru.
______________________________________________
Przez cztery lata - od 2021 do 2024 roku - LYSKOR zorganizował co najmniej sześć wyjazdów na Sardynię, jeden do Finlandii i dwa do Czech. Łączny koszt przekroczył 700 tysięcy złotych. Ani na jeden wyjazd zagraniczny nie ogłoszono otwartego naboru. Wśród regularnych uczestników był Piotr Kowol - najpierw jako zastępca, a od kwietnia 2024 roku jako Burmistrz Pszowa - który leciał na Sardynię co najmniej cztery razy.
Redakcja Pszowika dotarła do programów tych wyjazdów - złożonych przy rozliczeniu projektów w Urzędzie Marszałkowskim. Oto, co w nich zapisano.
========================
Dzikie konie (Sardynia, listopad 2021)
========================
Wyjazd sfinansowany z projektu o nazwie „Poznajemy co niezwykłe i nieznane." Siedem osób, pięć dni, koszt: 31 689 złotych.
W programie: pierwszego dnia - zwiedzanie winniarni i kolacja z degustacją w agroturystyce.
Drugiego - olejarnia, lokalne pola uprawy szafranu, muzeum etnograficzne, spotkanie instytucjonalne z GAL Campidano.
Trzeciego - stanowisko archeologiczne Nuraghe su nuraxi, przejazd na „płaskowyż Giara, gdzie żyją dzikie konie od kilkuset lat", warsztaty gotowania ravioli, laboratorium ceramiki.
Czwartego - zwiedzanie Cagliari z przewodnikiem, muzeum archeologiczne, warsztaty przyrządzania fregoli, spotkanie z lokalnymi rzemieślnikami.
Cel projektu dotyczył promocji dziedzictwa kulinarnego.
========================
Sadzenie lawendy i 41 sadzonek (Sardynia, maj 2022)
========================
Największy wyjazd: 63 uczestników, w tym 39 z LYSKOR. Cztery dni. Organizację zlecono firmie Italiaitalia.info z Wrocławia - biuru specjalizującemu się we włoskich podróżach. Koszt pakietu: 132 407 złotych.
Z umowy wynika, co wchodziło w cenę: nocleg w hotelu co najmniej trzygwiazdkowym, transport busem po wyspie, pilot i tłumacz, słuchawki audio za 492 euro, bilety do muzeum za 328 euro i 41 sadzonek roślin - po jednej na uczestnika - do wspólnego nasadzenia w ogrodzie sensorycznym Giardino di Poppi.
Posiłki i degustacje stanowiły blisko jedną trzecią wartości pakietu.
Piotr Kowol - wówczas zastępca burmistrza Pszowa - uczestniczył w obu tych wyjazdach.
=========================
Warsztaty w winnicy (Sardynia, X 2023)
=========================
23 uczestników, cztery dni, 103 395 złotych. Zbiórka o 4:00 w Pstrążnej.
Pierwsze dwa dni to warsztaty: „nauczyliśmy się wykonywać tradycyjne sardyńskie ciasteczka cytrynowe", wyrób sera i makaronu fregola, warsztat z sommelierem w winnicy.
Trzeciego dnia: zwiedzanie Cagliari i muzeum archeologiczne.
A czwartego dnia program przewidywał: wizytę na targu Mercato San Benedetto, wjazd na wzgórze Monte Urpinu i - cytat z harmonogramu - „obiad na plaży Poeto."
Sprawozdanie z tego wyjazdu, złożone w Urzędzie Marszałkowskim, opisuje ten dzień jednym zdaniem: „Z samego rana udaliśmy się w drogę powrotną do Polski."
O targu, wzgórzu i plaży Poetto - ani słowa.
=========================
Woreczki zapachowe i rozpoznawanie oliwy (Sardynia, czerwiec 2024)
=========================
Zbiórka o 2:45 w nocy w Pstrążnej. 19 uczestników. Koszt: 107 352 złote.
Cztery dni w programie wyglądały tak:
Pierwszego dnia - ścinanie lawendy i własnoręczne wykonywanie woreczków zapachowych, pieczenie tradycyjnego chleba sardyńskiego „na specjalne uroczystości", regionalne muzeum w Pabillonis.
Drugiego dnia - zakupy na najstarszym targu Sardynii, wizyta w olejarni z nauką rozpoznawania „różnych rodzajów oliwy", „menu Pizza w Antica Cagliari na plaży Poetto", solanki Conti Vecchi.
Trzeciego dnia - zwiedzanie Cagliari z przewodnikiem, muzeum archeologiczne, degustacja produktów lokalnych. Od godziny 15:00 - „czas wolny."
Czwartego dnia - lot powrotny do Krakowa.
W tym wyjeździe uczestniczyli z Pszowa: burmistrz Piotr Kowol, skarbnik Joanna Sowa, sekretarz Alicja Nawrat i dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Marek Hawel - jednocześnie radny Powiatu Wodzisławskiego.
Cel projektu zapisany w umowie z Urzędem Marszałkowskim: „kultywowanie tradycji kuchni regionalnej."
======================
Safari z husky, stek z renifera i zorza polarna (Finlandia, IV 2023)
======================
Siedem dni w Laponii. 43 uczestników. Koszt wizyty studyjnej: 373 200 złotych.
Zakwaterowanie: apartamenty ośmioosobowe z czterema sypialniami 2-osobowymi, sauną, jacuzzi, salonem i kuchnią - w kurorcie narciarskim Levi.
W programie były elementy merytoryczne: spotkanie z gminą Levi na temat zrównoważonej turystyki, wizyta w „Inteligentnej Wiosce" Kaukonen - ze spotkaniem z lokalnym stowarzyszeniem i przedsiębiorcami - oraz studia przypadków rozwoju MŚP (małe i średnie przedsiębiorstwa - przyp. red.) w regionie. Szóstego dnia grupa odwiedziła drugą „Inteligentną Wioskę" Ylläsjärvi, gdzie tematem była sieć światłowodowa i współpraca mieszkańców z turystami.
-------------------------------
Ale w programie było też coś innego.
Czwartego dnia - warsztaty innowacji wędkarstwa podlodowego, a na obiadokolację „między innymi stek z renifera."
Piątego dnia - po porannych spotkaniach z przedsiębiorcami - „Wieczorne Polowanie na Zorzę Polarną (Aurora Borealis) safari z psami husky, końmi i reniferami, rakiety śnieżne i obiadokolacja w restauracji leśnej."
Szóstego dnia - „czas wolny: do wyboru sporty zimowe, spacery, wędrówki po okolicznych wzgórzach, inne atrakcje."
Siódmego: „czas wolny na ostatni spacer, zakupy."
Cel tego projektu - zapisany w umowie finansowanej z publicznych pieniędzy - brzmiał: „rozwój przedsiębiorczości opartej na koncepcji Smart Village - Inteligentnej Wsi."
Koszt ok. 9 tys. zł na osobę.
Wśród trzynastu ujawnionych uczestników z ramienia LYSKOR byli wójtowie, skarbnicy gmin, sekretarze i członkowie zarządu stowarzyszenia. Dwoje uczestników LYSKOR oznaczył jednocześnie jako radnych i „przedsiębiorców."
Skarbnik Pszowa Joanna Sowa - odpowiedzialna w urzędzie za budżet i finanse miasta - leciała do fińskiej Laponii poznawać „dobre praktyki w zakresie Inteligentnej Wsi."
Sprawozdanie z tego wyjazdu - złożone w Urzędzie Marszałkowskim - opisuje safari z husky dwoma słowami: „spotkanie warsztatowe."
O polowaniu na zorzę polarną nie ma w nim ani słowa.
====================
Co dalej
====================
Kto decydował o tym, że burmistrz, skarbnik, sekretarz i dyrektor MOK polecą na Sardynię i kto do Finlandii za publiczne pieniądze - a mieszkańcy dowiedzą się o tym dopiero z naszej gazety?
Kto typował uczestników - i na podstawie jakich kryteriów?
Ile za to zapłaciły gminy ze swoich budżetów - i dlaczego tuż przed wyjazdami składka gmin na LYSKOR wzrosła 2,5-krotnie?
O tym - w następnej części.
---
Artykuł powstał na podstawie dokumentów uzyskanych od stowarzyszenia LYSKOR, Zarządu Województwa Śląskiego i Urzędu Miasta Pszów.
===================
Ciąg dalszy w części 2: „Kto decydował, kto płacił."
Czy wiesz, że władze miasta planują przenieść około 4 hektary terenów pod zabudowę wielorodzinną (bloki) prosto w rejon ulicy Sportowej, kosztem dotychczasowych terenów pod domy jednorodzinne?
Zgodnie z najnowszą, majową wersją projektu Planu Ogólnego (POG), szykuje się duża zmiana dla mieszkańców osiedli Tytki, Grunwaldzkiego i Biernackiego oraz posiadaczy działki na terenie Pracowniczych Ogródków Działkowych.
__________________________
Jak było do tej pory (stary MPZP):
• Duże osiedle bloków (teren oznaczony jako 9MW) miało powstać w innym miejscu.
• Obsługę komunikacyjną tego osiedla miała zapewnić zupełnie nowa droga gminna.
• Teren poniżej os. Tytki (133MN) był przeznaczony pod spokojną zabudowę jednorodzinną, dla której ulica Sportowa była wystarczająca.
____________________________
Co zakłada nowy Plan Ogólny (POG z maja 2026 r.):
• Miasto całkowicie wykreśliło stary teren 9MW.
• Zamiast tego, około 4 hektary nowej Strefy Wielorodzinnej (SW) „wklejono” w rejon ul. Sportowej, pomniejszając dawną strefę jednorodzinną 133MN.
• POG pozwala na budowę w tym miejscu bloków o wysokości do 16 metrów (czyli 4-5 pięter) z możliwością zabudowania nawet 75% powierzchni działki.
_____________________________
Skutki dla mieszkańców i kierowców
Największym problemem nie są same bloki, ale brak infrastruktury. Plan Ogólny nie rysuje nowych dróg. To oznacza, że całe to 4-hektarowe, gęste osiedle wielorodzinne zawiśnie na obecnym układzie komunikacyjnym. Cały ruch samochodowy ewentualnych z nowych bloków przejmie ulica Sportowa. Już dzisiaj wyjazd na ul. Kraszewskiego (ta na Głożyny) bywa problematyczny.
Przy zwiększonym ruchu problemem może być też włączenie się do ruchu mieszkańców drogi wewnętrznej na os. Tytki (wyjazd na ul. Kraszewskiego).
Czy bloki powstaną? - Miasto nie ma takich zamiarów, bo - jak powiedział z-ca burmistrza, Jacek Hawel - „gmina nie ma takiego zapotrzebowania”. Nie oznacza to jednak, że nie będzie mógł tego zrobić np. deweloper.
Na załączonej grafice zaznaczyliśmy też miejsce, w którym planowane jest dopuszczenie zainstalowania elektrowni słonecznej (w miejscu planowanych terenów rekreacyjnych - za terenem Górnika Pszów).
5 czerwca mija termin składania uwag do Planu Ogólnego. Zwykłe pismo nie wystarczy - należy pobrać ze strony BIP Urzędu Miasta specjalny formularz dotyczący aktu planowania przestrzennego ((link w komentarzu), wypełnić i złożyć do Urzędu Miasta.
Złożone uwagi będzie musiał rozpatrzyć burmistrz, a ostateczny głos nad kształtem planu oddadzą miejscy radni.
„Wyrachowane kłamstwo"?
Protokoły rady miejskiej mówią co innego.
Burmistrz Pszowa nazwał wpisy Grzegorza Fryca „świadomym szerzeniem dezinformacji." Tymczasem dokumenty z posiedzeń komisji rady miejskiej z 2009 roku - dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej miasta - zawierają wypowiedzi ówczesnych przełożonych burmistrza, które potwierdzają wersję przedstawioną przez Fryca.
__________________
O prywatnym akcie oskarżenia, który burmistrz Piotr Kowol złożył przeciwko Grzegorzowi Frycowi, pisaliśmy jako pierwsi. Sprawę opisały dzisiaj również Nowiny Wodzisławskie. Na łamach Nowin Kowol odniósł się do sprawy, określając działania Fryca jako „wyrachowane kłamstwo i świadome wprowadzanie mieszkańców Pszowa w błąd."
Redakcja naszej gazety dwukrotnie zwróciła się do Piotra Kowola z zapytaniem prasowym. Za pierwszym razem - przed publikacją artykułu w marcu - nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Za drugim razem zastępca burmistrza Jacek Hawel poinformował nas pisemnie 6 maja, że burmistrz jest nieobecny w pracy i zapozna się z zapytaniem w następnym tygodniu. Kancelaria pełnomocnika procesowego Kowola również nie odpowiedziała. Do momentu publikacji tego artykułu - ponad tydzień po zapowiedzianym terminie - odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Pytania, na które burmistrz nie odpowiedział, dotyczyły dokumentów, do których dotarła nasza redakcja.
⚫ Co zawierają protokoły komisji rady miejskiej
W BIP Miasta Pszów dostępne są protokoły Komisji Rozwoju Miasta z 2009 roku - z okresu, gdy Piotr Kowol kierował ZGKiM. Nowiny Wodzisławskie przytoczyły z nich jedną wymianę zdań. Protokoły zawierają jednak więcej.
Stan zakładu pod kierownictwem Kowola (protokół z 18 i 30 marca 2009 r.)
Zastępca burmistrza Tomasz Dzierżawa, nadzorujący ZGKiM, oświadczył na komisji: „Zakład jest zarządzany w sposób niewłaściwy" i „Zakład jest w tragicznej sytuacji." Podał, że bilans za 2008 rok wykazał stratę 167 812,96 zł.
Tabor zakładu - jego słowami - „po prostu się rozleciał." Zakupione za 45 491 zł rusztowania - jak wynika z dyskusji na komisji - użyto tylko raz. Dzierżawa ocenił ten zakup jako „zupełnie chybiony."
Radny Ignacy Basztoń zapytał o konsekwencje wobec kierownika, „któremu Pan zabronił zatrudniania a on i tak zatrudnił" i stwierdził: „brak wydajności, brak dyscypliny, brak kontroli. Wina leży po stronie kierownictwa."
Komisja sformułowała 22 wnioski naprawcze.
⚫ Okoliczności odejścia Kowola (protokół z 2 czerwca 2009 r.)
W akcie oskarżenia pełnomocnik burmistrza pisze, że rozwiązanie umowy o pracę „w żaden sposób nie było następstwem zarzutów o niegospodarność." Na komisji rady miejskiej w czerwcu 2009 roku padły inne słowa.
Zastępca burmistrza Dzierżawa:
„Potraktowaliśmy Pana Piotra Kowola po ludzku", „fakty, które legły podczas wręczenia zwolnienia dyscyplinarnego są tak oczywiste, że nie ma w ogóle o czym mówić", „ranga naruszeń była taka, że pan Kowol nie miał jakichkolwiek szans", „Pan Kowol po prostu przez cały czas nas oszukiwał w wielu kwestiach."
Radny Paweł Kowol (niespokrewniony z Piotrem Kowolem) powiedział wprost: „Pan Piotr Kowol, któremu w pierwszej wersji wręczono zwolnienie dyscyplinarne, a drugiej wersji porozumienie stron." I dodał: „Dobrze się stało, że za porozumieniem, że nie zamknięto mu furtki."
⚫ Były zastępca burmistrza: „Świadek musi się stawić"
Redakcja skontaktowała się z Tomaszem Dzierżawą, którego wypowiedzi figurują w protokołach. Dzierżawa stwierdził w rozmowie z redakcją, że na wezwanie sądu świadek ma obowiązek się stawić.
⚫ Co dalej
Grzegorz Fryc - oskarżony w tej sprawie, a zarazem przewodniczący komitetu referendalnego w sprawie odwołania burmistrza i rady miejskiej - poinformował redakcję, że złożył odpowiedź na akt oskarżenia w wyznaczonym przez sąd terminie. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim (sygn. II K 322/25).
Oba protokoły są dokumentami urzędowymi, dostępnymi w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta Pszów.
15 maja, w Miejskim Ośrodku Kultury w Pszowie odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród i wyróżnień dla młodych sportowców, którzy swoimi osiągnięciami promują nasze miasto na arenach sportowych.
Podczas wydarzenia Burmistrz Miasta Pszów Piotr Kowol wraz z Przewodniczącym Rady Miasta Marcinem Grzenią wręczyli wyróżnienia zawodnikom, doceniając ich sukcesy odniesione w minionym roku. Uroczystość zakończył krótki występ artystyczny.
Niestety oficjalna strona internetowa miasta Pszów Gala rozdania nagród i wyróżnień dla młodych sportowców - Aktualności - Urząd Miasta Pszów , nie podała ani nazwisk wyróżnionych, ani dziedzin sportu w których odnieśli sukces.
Natomiast w galerii zdjęć można podziwiać 19 ujęć Burmistrza Pszowa. Warto obejrzeć!
Z 7-osobowej rady odchodzą już 3 osoby.
Pierwsza w historii Pszowa Młodzieżowa Rada Miasta miała być dowodem, że młodzi dostają własny głos.
Po kilku miesiącach z 7-osobowej rady odchodzą już 3 osoby.
Najpierw rezygnację ogłosił Adam Miś, pierwszy przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Pszów. W swoim oświadczeniu pisał o presji, przeszkodach, braku realnych możliwości działania oraz wpływie tej sytuacji na zdrowie i samopoczucie.
Dziś Adam Miś poinformował, że rezygnacje złożyły także Oliwia Kucjas i Ewa Chowaniec.
To już nie wygląda na „trudny początkowy okres” lecz na rozpad pierwszej młodzieżowej rady w historii miasta.
***
Przypomnijmy: 30 kwietnia przewodniczący Rady Miasta Pszów Marcin Grzenia pisał w oświadczeniu, że Młodzieżowa Rada Miasta „działa”, młodzi radni są „pełni zapału do działania” i że wierzy, iż „ten trudny początkowy okres już za nimi”.
Dwa tygodnie później mamy informację o kolejnych rezygnacjach.
Z jednej strony były publiczne zapewnienia o zapale młodych radnych i o tym, że sprawa została uporządkowana.
Z drugiej strony są fakty: rezygnuje przewodniczący, a po nim dwie kolejne osoby.
Oto, co dorośli zrobili z pierwszą w historii Pszowa Młodzieżową Radą Miasta.
Młodzież miała uczyć się samorządności. Zamiast tego dostała lekcję lokalnej polityki: głosowanie 6:0 można zatrzymać procedurą, kandydata można wyeliminować zmianą statutu, a gdy młodzi mówią o presji i braku możliwości działania, dorośli odpowiadają oświadczeniem o „manipulacjach” i „fałszywej narracji”.
Dziś liczby mówią więcej niż oświadczenia:
- było 7 osób w składzie rady,
- 3 rezygnacje,
w tym pierwszy przewodniczący.
Dorosła Rada Miasta Pszów liczy 15 radnych.
Młodzieżowa Rada Miasta po tych rezygnacjach liczy dziś 4 osoby.
___________________________________________
Po tej lekcji lokalnej polityki można odnieść wrażenie, że Pszów miałby więcej pożytku z odwrotnego układu: 4 dorosłych radnych w Radzie Miejskiej i 15 młodych ludzi w radzie młodzieżowej.
???ó? ? ????????? ??? ???????
W Urzędzie Miasta leży projekt Planu Ogólnego Gminy. I nie jest to kolejny papier do szuflady. Dokument ten przesądzi, gdzie w kolejnych latach będzie można budować domy, usługi, hale, magazyny i… instalacje OZE.
Przejrzeliśmy uzasadnienie, wykaz wniosków instytucji i wykaz wniosków mieszkańców. W uproszczeniu wygląda to tak: wielu mieszkańców odbija się od ściany, a dla dużych terenów otwiera się furtkę pod zabudowę i farmy fotowoltaiczne.
??????????? ?ł????: „???? ???”
W wykazie wniosków powtarza się jedno krótkie uzasadnienie odmowy: „Poza OUZ”. Czyli poza Obszarem Uzupełnienia Zabudowy.
Po ludzku: ktoś ma działkę, chce zabezpieczyć miejsce pod dom dla siebie albo dzieci, ale urząd odpowiada, że teren wypada poza wyznaczony obszar. Koniec.
Urzędnicy tłumaczą to ograniczaniem rezerw budowlanych i walką z rozlewaniem się miasta. W dokumentach pojawiają się liczby: rezerwa terenów budowlanych ma spaść z 216,9% do 169,0%.
Tyle że równocześnie w innych miejscach projekt dopuszcza bardzo mocne wykorzystanie terenu.
??? ??????? ??????, ??? ?????? ?? ? ????????
W wybranych strefach usługowych projekt dopuszcza zabudowę do wysokości 30 metrów. W jednej ze stref można zabudować aż 80% działki, zostawiając tylko 10% powierzchni biologicznie czynnej.
Nazwijmy to normalnym językiem: dla mieszkańca jest „Poza OUZ”, a gdzie indziej można „zabetonować” większość działki.
????? ???? ????????? ????? ???
W projekcie POG pojawia się zapis o dopuszczeniu „terenów elektrowni słonecznych”. W dokumentach wskazano wybrane strefy usługowe SU. Na mapach uzasadnienia pokazano m.in. tereny oznaczone jako 20SU, 21SU, 22SU, 23SU i 24SU - w rejonie terenów poprzemysłowych, hałdowych i niezabudowanych. Osobno uzasadnienie mówi, że także w strefie otwartej SO dla wybranych terenów dopuszczono możliwość realizacji elektrowni słonecznych.
.
To trzeba mieszkańcom pokazać na mapie, bo sama aplikacja (którą miasto udostępnia kodem QR) z działką może nie wystarczyć. Ktoś sprawdzi swoją parcelę i zobaczy, że u niego nic się nie zmienia. Ale nie zobaczy od razu, że kilkadziesiąt (czy -set) metrów dalej plan może otworzyć drogę pod ogrodzony teren PV.
A taki teren przez lata może nie dać miastu ani nowych mieszkańców, ani normalnych miejsc pracy, ani życia w sąsiedztwie. Da siatkę, panele, serwis od czasu do czasu i zysk wyprowadzany tam, gdzie właściciel spółki ma siedzibę.
.
Od 2025 roku dla Pszowa prawdziwym kapitałem jest zameldowany mieszkaniec i jego PIT. Jeżeli ziemię, która mogłaby pracować pod mieszkania, usługi czy choćby rekreację dla mieszkańców albo normalny rozwój miasta, oddamy pod ogrodzone instalacje PV, to miasto może stracić znacznie więcej, niż dostanie z podatku od konstrukcji pod panele.
.
?????? ??? ?ł??ą ???-?
Miasto żyje z mieszkańców. Od 2025 roku budżet gminy dostaje udział liczony od dochodów mieszkańców z PIT (znacznie większy niż kiedyś). To oznacza, że osoba, która mieszka w Pszowie i rozlicza tu podatki, daje miastu stały dochód co roku (niemal 70% dochodów własnych miasta to udział w PIT).
Hektary ogrodzone siatką pod farmę PV nie stworzą osiedla. Nie przyprowadzą rodzin. Nie zwiększą liczby dzieci w szkołach. Nie zapełnią lokalnych sklepów. Nie zbudują życia między ulicami.
Dla właściciela paneli to może być biznes na lata. Dla miasta może zostać płot, kable, konstrukcje, zmieniony krajobraz i niewielkie wpływy w porównaniu z tym, co daje rozwój oparty na mieszkańcach.
Nie wiemy dziś, kto ostatecznie zarobi na takich instalacjach. Może to być firma z innego miasta, fundusz albo spółka zarejestrowana daleko od Pszowa. Wiemy jedno: zysk z prądu zostaje tam, gdzie jest właściciel instalacji, a nie automatycznie w budżecie miasta.
„????” ? ?????????: ???????? ??? ???? ????????
W dokumentach pojawia się też teren po kopalni „Anna” jako krajobraz priorytetowy. Przy takich terenach zapisy dotyczące OZE nie mogą być traktowane jak formalność.
Skoro dokument mówi o ochronie osi widokowych, braku dominant i zieleni izolacyjnej, to pojawiają się pytania (na które sami nie znamy odpowiedzi):
- gdzie są konkretne ograniczenia wysokości konstrukcji?
- gdzie jest obowiązek zieleni izolacyjnej?
- kto sprawdzi, czy farma PV nie zniszczy widoku na teren, który jest częścią historii miasta?
??? ?????? ??ę ????ł?ć ????? ?? ????
Władze mogą pokazywać Wam aplikację, mapę i kody QR. To pomaga sprawdzić własną działkę, ale nie zastępuje rozmowy o tym, co powstanie za płotem.
Bo problem nie kończy się na pytaniu: „co będzie na mojej działce?”.
Trzeba zapytać też:
- co będzie obok mojego domu?
- ile metrów może mieć zabudowa?
- ile procent działki można zabudować?
- czy obok mieszkańców dopuszczono farmę PV?
- czy miasto chroni tereny pod przyszłe domy, czy oddaje je pod biznes, który nie buduje wspólnoty mieszkańców?
Zadajcie wszystkie powyższe pytania swoim radnym i zobaczcie, na ile Wam odpowiedzą.
???????
Jeżeli masz działkę, dom, dzieci albo po prostu chcesz wiedzieć, co za kilka lat powstanie w Twojej okolicy, nie zostawiaj tego urzędnikom i inwestorom. Plan Ogólny nie jest dla specjalistów. Jest o tym, gdzie będziemy żyć.
13 maja 2026 r., godz. 17:30, Urząd Miasta Pszów, sala nr 9.
5 mln pożyczki na nowe urzędy.
 
Radni zdecydują o Pszowie na 20 lat
Dzisiaj radni Pszowa głosują nad zmianą budżetu na rok 2026 i zmianą Wieloletniej Prognozy Finansowej, czyli dokumentu wyznaczającego kierunek finansów miasta przez następne dwie dekady. Warto wiedzieć, co w tych dokumentach jest - i czego w nich nie ma.
____________
5 150 000 złotych. Na co i z czego?
____________
Wieloletnia Prognoza Finansowa zakłada, że w 2027 roku miasto zaciągnie pożyczkę w wysokości 5 150 000 złotych. Pieniądze mają trafić między innymi na budowę nowego urzędu miasta, sali obrad i Urzędu Stanu Cywilnego - wszystko w odrestaurowanym budynku po kopalni Anna przy ul. Skwary. Łączna wartość tego etapu to blisko 20 milionów złotych, z czego 16 milionów pokryje Unia Europejska. Resztę - miasto. Stąd pożyczka.
***
Dziś dług Pszowa wynosi około 9,4 miliona złotych. Po zaciągnięciu tej pożyczki wzrośnie do 13,3 miliona złotych - o ponad 40 procent w ciągu jednego roku. Spłata rozłożona jest w prognozie do roku 2045. Przez niemal dwie dekady każdy przyszły budżet miasta będzie co roku oddawał część tej kwoty wraz z odsetkami.
Pożyczka finansuje obiekty, które nie przyniosą miastu żadnych przychodów. Urząd, sala obrad, USC - niezbędne, ale dochodów nie generują. Generują koszty: prąd, ogrzewanie, sprzątanie, remonty, pracownicy, ubezpieczenie zabytkowych budynków. Ile dokładnie? Tego w żadnym przedłożonym dokumencie nie widać.
***
Wieloletnia Prognoza Finansowa wrzuca te koszty do jednego, gigantycznego worka zwanego „wydatkami bieżącymi”, które do 2045 roku urosną do ponad 120 milionów złotych. Problem polega na tym, że w dokumentacji nie wyodrębniono, czy i ile z tego rosnącego budżetu pochłonie np. inflacja, a ile utrzymanie nowych inwestycji. Na ostatniej sesji burmistrz wprost powiedział, że ujmowanie takich wydatków byłoby „wróżeniem z fusów” (na pytanie radnej Swobody nt. kosztów utrzymania żłobka).
Jednocześnie prognoza zakłada, że dochody miasta będą co roku rosły - bez wskazania w dokumentach, skąd ten wzrost ma pochodzić przy rosnących kosztach i malejącej liczbie płacących podatki mieszkańców.
___________________
Żłobek: rządowe pieniądze do 2029 roku. Co potem?
___________________
Przy kopalni Anna powstaje też nowy żłobek. Miasto dostanie na jego prowadzenie rządowe dofinansowanie z programu Aktywny Maluch - do 2029 roku. Co się stanie z żłobkiem po wygaśnięciu tego wsparcia? W Wieloletniej Prognozie Finansowej na lata 2030–2045 nie ma wyodrębnionej pozycji na jego utrzymanie, co wynika z konstrukcji dokumentu („jeden worek”), ale brakuje tych wyliczeń również w części opisowej i w uzasadnieniu do uchwały.
***
Żłobek jest potrzebny - nikt rozsądny tego nie kwestionuje. Pytanie jest inne: czy miasto, planując tę oraz inwestycję w nowe urzędy warte kilkanaście milionów złotych i zaciągając pożyczkę spłacaną do 2045 roku, sprawdziło i zapisało, ile będzie kosztowało ich utrzymanie za pięć, dziesięć i piętnaście lat?
Na tej samej sesji radni podejmą uchwałę o definitywnej likwidacji przedszkola nr 1 im. Misia Uszatka na os. Grunwaldzkim. Wypełnione jest w 91%, ale miasto rezygnuje z dalszego opłacania czynszu w wysokości około 6 tysięcy złotych miesięcznie. Ostatni nabór pokazał skalę problemu demograficznego - w całym Pszowie rodzice zapisali 65 trzylatków. W efekcie całą część Pszowa od wiaduktu na ul. Ks. P. Skwary obsługiwać będzie tylko jedno przedszkole, podczas gdy Krzyżkowice - gdzie w 2019 roku uruchomiono tymczasową placówkę w sali remizy - mają dwa.
Oznacza to, że remiza straciła swoją pierwotną funkcję społeczną i na długo jeszcze pozostanie przedszkolem, zamiast służyć lokalnej społeczności: strażakom ochotnikom i kołu gospodyń wiejskich.
___________________
Prognoza na 20 lat - bez remontów, bez demografii
___________________
Wieloletnia Prognoza Finansowa sięga roku 2045. Przez te dwadzieścia lat Pszów ma - według burmistrza - co roku wychodzić na plus i systematycznie zwiększać dochody. Ale w tej samej prognozie nie ma ani jednej wyodrębnionej poważniejszej pozycji remontowej dla istniejącego majątku. Brak widocznych rezerw na naprawę dróg, budynków komunalnych, MOK-u, lodowiska czy infrastruktury, która w ciągu dwóch dekad nieuchronnie się zestarzeje.
***
Jest jeszcze jedna liczba, której w prognozie nie widać: liczba mieszkańców.
Dochody gminy zależą bezpośrednio od tego, ilu ludzi tu mieszka i pracuje - podatek PIT, który trafia do kasy miasta, płacą konkretni mieszkańcy. Tymczasem Pszów od lat traci ludność. Według danych GUS miasto liczyło około 14 580 mieszkańców w 2010 roku, a pod koniec 2024 roku już tylko 12 892 - to spadek o prawie 1 700 osób, czyli blisko 12 procent w ciągu 14 lat. Ujemny przyrost naturalny i ujemne saldo migracji trwają nieprzerwanie. Gęstość zaludnienia spadła z 733 do 630 osób na kilometr kwadratowy.
Prognoza finansowa zakłada rosnące dochody, całkowicie pomijając w tych kalkulacjach trend demograficzny.
_________________
172 312 złotych - liczba, która wiele mówi
_________________
W projekcie zmiany budżetu pojawia się nowa pozycja: 172 312 złotych z subwencji z budżetu państwa. Ta kwota nie była ujęta w budżecie uchwalonym w grudniu ubiegłego roku - doszła dopiero teraz, w środku roku budżetowego.
Subwencja wyrównawcza działa automatycznie: gdy dochody podatkowe gminy na jednego mieszkańca spadają poniżej średniej krajowej, państwo dopłaca różnicę. Pszów tę dopłatę otrzymuje. To obiektywny, ustawowy wskaźnik, że miasto należy do gmin o relatywnie niskich dochodach własnych.
________________
Czego w dokumencie nie ma
________________
Wieloletnia Prognoza Finansowa na lata 2026–2045 nie przewiduje wyodrębnionych kosztów utrzymania nowego urzędu, nowej sali obrad, nowego USC. Nie ma kosztów utrzymania żłobka po 2029 roku. Nie ma rezerw remontowych dla istniejącego majątku. Dokument na dwadzieścia lat opiera się na założeniu, że przez dwie dekady żadne dodatkowe, nieprzewidziane nakłady nie będą potrzebne.
***
Jest za to jedno zestawienie, które warto zapamiętać.
Co symptomatyczne - na dzisiejszej sesji Adam Miś - przewodniczący pierwszej w historii Pszowa Młodzieżowej Rady Miasta - zamierza złożyć rezygnację z członkostwa. W publicznym oświadczeniu na Facebooku napisał o „licznych przeszkodach", presji i braku swobody działania. Dodał, że sytuacja miała wpływ na jego zdrowie i samopoczucie.
***
Młodzieżowa Rada Miasta Pszów - organ, który miał dać głos młodym mieszkańcom, tym samym, którzy za kilkanaście lat będą spłacać zaciąganą dziś pożyczkę i utrzymywać wybudowane dziś obiekty - nie otrzymała w budżecie 2026 ani jednej złotówki do własnej dyspozycji. Nie pojawia się też w żadnej pozycji Wieloletniej Prognozy Finansowej na następne dwadzieścia lat.
Prognoza finansowa na dwie dekady istnieje. Miejsca dla młodych w tej układance - ani w budżecie, ani, jak pokazuje dzisiejsza rezygnacja, w praktyce - nie przewidziano.
***
Projekty uchwał o zmianach budżetu i Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta Pszów dostępne są w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Pszów.
????ż??????. ?,? ??? ?ł ?? ????ę ???? ????????. ?? ??ę ???ł? ? ?????????????
Wrzesień 2024: „Droga zapewni dojazd do planowanej budowy miejskiego przedszkola” - mówił zastępca burmistrza Jacek Hawel w Radio 90 o inwestycji w Krzyżkowicach.
Kwiecień 2026: „Nowa infrastruktura tworzy realne możliwości dla powstania nowych domów” - powiedział ten sam zastępca burmistrza w tym samym Radio 90.
Przedszkole zniknęło.
.
9 września 2024 roku miasto Pszów ogłosiło rozpoczęcie inwestycji przy ul. Kolberga. „Nowa infrastruktura otworzy możliwości rozbudowy tej części miasta o budownictwo jednorodzinne i miejskie przedszkole” - informował serwis Nowiny .pl.
Tego samego dnia oficjalny komunikat urzędu zapowiadał realizację zadania obejmującego „budowę drogi wewnętrznej, bocznej ulicy Kolberga, wraz z infrastrukturą towarzyszącą oraz kanalizacją sanitarną i kompaktową oczyszczalnią ścieków” - czytamy na stronie internetowej miasta.
.
Wartość całkowita: 5,707 mln zł. Dofinansowanie z Rządowego Funduszu Polski Ład: 5,422 mln zł. Wkład własny gminy: 285 tys. zł.
W wywiadzie dla Radio 90 z września 2024 roku zastępca burmistrza Jacek Hawel mówił: „Droga zapewni dojazd do planowanej budowy miejskiego przedszkola oraz przyszłych nieruchomości pod zabudowę jednorodzinną”.
.
25 marca 2026 roku urząd poinformował o zakończeniu inwestycji. W komunikacie na stronie miasta czytamy: „To nie tylko kilkaset metrów nowego asfaltu, ale przede wszystkim uzbrojenie terenu. Zostaną tam również przygotowane działki przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową”.
7 kwietnia 2026 roku zastępca burmistrza Jacek Hawel w rozmowie z Radio 90 wypowiedział się ponownie: „Nowa infrastruktura nie tylko poprawi komfort życia mieszkańców, ale również tworzy realne możliwości dla powstania nowych domów”.
Ani słowa o przedszkolu.
.
??ą???? ??????? ?????? Ł??: ??????? ?????????? ?????????????? ? ?????? ???????????? ????????????? ???????? ???? ??? „?????ę ??? ???????????ę ?????????????? ???????????” - czytamy w regulaminie programu.
Efekt inwestycji za 5,7 mln zł: 420 metrów drogi, kanalizacja sanitarna, kompaktowa oczyszczalnia ścieków oraz około 2 hektary działek (16-17 parceli) przeznaczonych pod sprzedaż pod budownictwo jednorodzinne.
.
Zestawienie deklaracji o przedszkolu z 2024 roku z oficjalnymi komunikatami z 2026 roku, w których mowa już wyłącznie o kilkunastu działkach pod budownictwo jednorodzinne, uruchamia pytania o efektywność wydania 5,7 mln zł środków publicznych.
Czy sposób zrealizowania inwestycji jest zgodny z pierwotnie deklarowanymi celami i warunkami dofinansowania? To pytanie, na które w pierwszej kolejności powinni odpowiedzieć radni - po analizie dokumentów umowy i wniosku o dofinansowanie.
.
27 kwietnia 2026 roku - miesiąc po zakończeniu inwestycji i przecięciu wstęgi - miasto nie opublikowało żadnego przetargu na sprzedaż tamtejszych działek.
Foto z oficjalnej strony miasta Pszów.

???ł ??ć ?ł?? ?ł?????.

? ??????? ??????? ??????, ??? ?? ??ą???.

 
Klub radnych „Pszów - nasza wspólna sprawa”, który ma większość w Radzie Miejskiej, chwalił się powołaniem pierwszej w historii Pszowa Młodzieżowej Rady Miasta.
Kilka miesięcy później jej przewodniczący Adam Miś dzisiaj ogłosił rezygnację.
W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku napisał o „licznych przeszkodach”, presji, braku swobody działania oraz o tym, że sytuacja miała wpływ na jego zdrowie i samopoczucie.
To nie są słowa dorosłego polityka, który przegrał głosowanie, lecz młodego człowieka, który chciał działać społecznie i mieć wpływ na sprawy miasta.
? ?? ?????ł?
Na sesji 11 lutego 2026 roku młodzi radni głosowali nad kandydatami na swojego opiekuna. Marek Kolorz (Razem dla Pszowa) otrzymał 6 głosów „za” - jednomyślnie, przy sześciu obecnych. Karina Powała (Pszów - nasza wspólna sprawa ) otrzymała 2 głosy „za” i 4 głosy wstrzymujące.
Po tych głosowaniach młodzieżowa rada wskazała Marka Kolorza.
????? ?? ??? ?????? ????ś??.
Sekretarz miasta, Krzysztof Jaroch, zakwestionował uchwałę, powołując się na to, że statut mówi o „kandydatach” w liczbie mnogiej. Według tej interpretacji młodzieżowa rada miała przedstawić burmistrzowi co najmniej dwie osoby.
Problem w tym, że statut nie wskazuje minimalnej liczby kandydatów. Młodzież zgłosiła dwie osoby, zagłosowała nad obiema, a pełne poparcie dostał Marek Kolorz.
Burmistrz w późniejszej korespondencji dołożył kolejny argument: młodzi radni głosowali nad kandydaturami, ale nie przeprowadzili osobnego głosowania nad całą uchwałą jako dokumentem.
??????
Młodzieżowa Rada Miasta przez blisko pięć miesięcy pozostawała bez opiekuna. Adam Miś napisał, że ograniczało to możliwość podejmowania działań, organizacji pracy i realizacji inicjatyw.
A teraz pojawia się jeszcze pomysł zmiany statutu rady tak, aby opiekunem młodzieżowej rady nie mógł być radny. W praktyce wyeliminowałoby to Marka Kolorza - osobę popartą przez młodzież wynikiem 6:0.
Tak wygląda debiut pierwszej Młodzieżowej Rady Miasta w historii Pszowa.
Młodzi zagłosowali. Dorośli zaczęli sprawdzać, czy wynik da się zatrzymać procedurą. A gdy nadal przeszkadzał konkretny kandydat, pojawił się pomysł zmiany zasad.
Adam Miś odchodzi.
I to jest najgorsza lekcja, jaką dorośli mogli dać młodzieży: że w pszowskiej polityce głosowanie ma znaczenie tylko wtedy, gdy wynik pasuje tym, którzy rządzą.

Ewelina Swoboda

 

Najpierw rozmowy w gabinetach, potem przetarg.
Tak „podzielono” Gościniec.
Władze przygotowały przetarg tak, by oddać w dzierżawę tylko najbardziej dochodową część Gościńca - gotową, działającą i zarabiającą część hotelową. Mieszkańcom miasto zostawia dach i piwnice.
To wynika z dokumentów przetargowych i z tego, co sam powiedział zastępca burmistrza na komisji rewizyjnej.
Jacek Hawel tłumaczył to tak: do przetargu wystawiono tylko część „ściśle związaną z funkcją hotelową”, bo - cytuję - „Jak rozmawialiśmy z podmiotami, które były zainteresowane - owszem, były, ale tylko i wyłącznie tą częścią, która ściśle może służyć funkcji hotelowej. I stąd też taki ten podział”.
Czyli przed przetargiem prowadzono rozmowy z zainteresowanymi podmiotami, a z ich oczekiwań miał wynikać obecny podział budynku na część „hotelową” i resztę.
Jako radni nie poznaliśmy tych osób. Nie przedstawiono nam ich. Nie mogliśmy publicznie zapytać, czego oczekują od tej dzierżawy i na co czekają z decyzją.
A co z resztą obiektu? Tu padły jeszcze bardziej wymowne słowa: „Zakładamy, że jeżeli znajdzie się chętny najemca na dzierżawienie piwnic, to (...) my to zrobimy”. Potem dodał: „to również zostanie wydzierżawione” i „osobną umową”.
Najpierw oddajemy to, co może zarabiać od razu, a poddasze i piwnice mają czekać, aż może kiedyś też znajdzie się na nie klient.
Rada zgodziła się na dzierżawę 2893 m2 budynku. W przetargu znalazło się już tylko 1331 m2 budynku i 178 m2 terenu.
W ogłoszeniu o przetargu prawie połowa powierzchni budynku zniknęła.
Gdy zapytałam, dlaczego radni nie zostali o takim podziale wcześniej poinformowani, usłyszałam od zastępcy burmistrza, że nie będą przecież „zasypywać państwa informacjami tak szczegółowymi” i że od tego jest Biuletyn Informacji Publicznej.
Czyli radni mieli sami wyłapać w BIP, że z głównej dzierżawy zniknęła prawie połowa budynku.
I tu nie odpadł „jakiś pokoik 4 na 5”. Z budynku, który ma cztery poziomy licząc od piwnic, dwa odpadają, a dwie środkowe kondygnacje zostają dla przyszłego dzierżawcy. Tak można nazwać „wyfiletowanie” majątku mieszkańców.
Pytam publicznie: z kim ustalono taki sposób podziału Gościńca? I od kiedy odjęcie połowy budynku z głównej dzierżawy jest dla władz miasta tylko „szczegółem”?
Głosowałam przeciwko oddaniu Gościńca w dzierżawę, ale radni burmistrza mają większość i zdecydowali.
Uważam, że tak ogromny majątek mieszkańców powinien służyć mieszkańcom. Miasto jest dla ludzi i budynek powinien zostać zaadaptowany na mieszkania komunalne.
Od 2025 roku 7% podatku PIT każdego tutaj zameldowanego trafia do budżetu miasta - to dziś prawie 70% dochodów własnych Pszowa i w tym kierunku trzeba iść.
Paradoksalnie to ludzie stali się finansowo dla miasta tym, czym była kiedyś „żywicielka” Pszowa - kopalnia „Anna”. Pszów kiedyś stracił "Annę". Nie stać nas na tracenie mieszkańców.
(zdjęcia wnętrza hotelu pochodzą z oficjalnej strony miasta Pszów)
Radna Ewelina Swoboda pokazała polityczną stronę sprawy Gościńca. My dokładamy jeszcze jeden fakt.
Miasto najpierw przekonywało, że problemem są m.in. dach i część techniczna obiektu. Mamy od burmistrza kosztorys naprawy dachu z 2024 roku - 67 079,57 zł brutto. A potem do dzierżawy wystawiono część gotową do zarabiania od razu, zostawiając do utrzymania mieszkańcom to, co wymaga nakładów.
Pytanie brzmi już nie tylko: kto tak podzielił Gościniec? Ale też: po co burmistrz chce iść w tanią dzierżawę „wyfiletowanego” hotelu, skoro po zmianie finansowania gmin bardziej opłaca się walczyć o mieszkańców niż oddawać gotowy obiekt pod cudzy biznes?
Miasto Pszów pisze, że RIO „potwierdziła dobre i rzetelne prowadzenie finansów". Nie potwierdziła.
RIO sprawdziła, czy sprawozdanie - dokument - jest poprawnie wypełnione i zgodne z innymi sprawozdaniami. Stwierdziła, że tak. Tyle.
To jak przejść przegląd techniczny samochodu. Mechanik potwierdził, że światła działają i hamulce są sprawne. Nie powiedział, że jeździsz dobrze.
Słowa burmistrza, że pozytywna opinia „potwierdza odpowiedzialne prowadzenie finansów", nie mają pokrycia w treści opinii. RIO nie oceniała, czy decyzje były trafne. Przypisywanie jej takich wniosków to nadużycie autorytetu instytucji kontrolnej.
A co mówią same liczby ze sprawozdań?
▪️ Rok 2025 zakończył się deficytem: 918 tys. zł.
▪️ Miasto zaciągnęło 4,12 mln zł nowego długu. Łącznie jest zadłużone na 10,03 mln zł.
▪️ Nadwyżka operacyjna 3,1 mln zł? Nieplanowana. Plan zakładał wynik ujemny. Nadwyżka wzięła się stąd, że nie wydano 2,36 mln zł z zaplanowanych wydatków bieżących.
▪️ Na 2026 rok plan znów zakłada ujemny wynik operacyjny.
▪️ Dłużnicy są winni miastu 3,25 mln zł. Miasto jednocześnie zrezygnowało z 3,24 mln zł, obniżając stawki podatku od nieruchomości od firm.
Opinia RIO jest dokumentem publicznym. Liczy dwie strony. Można ją poniżej przeczytać i porównać z komunikatem miasta.
 
Czy wiesz, że Pszów zrezygnował z zapowiadanej termomodernizacji Miejskiego Ośrodka Kultury i oddał prawie 760 tys. zł dotacji na to zadanie?
Stało się to na sesji 4 marca 2026 r. W miejskich mediach nie odbiło się to żadnym echem.
Przyczyna? - Miasto miało na to w budżecie 1,7 mln zł (w tym te 760 tys. przyznanej dotacji), ale najtańsza oferta w przetargu wyniosła 2 mln zł, czyli o nieco ponad 300 tys. zł więcej.
Nie udało się znaleźć (lub nie chciano) brakującej kwoty, więc wykreślono z wydatków całe 1,7 mln zł i pożegnano się z dofinansowaniem i modernizacją MOK-u.

TAK BYŁO: Dokładnie 6 lat temu w naszym wydaniu papierowym.

 

Przypomnijmy: już 31 grudnia 2010 r. Starosta Wodzisławski wydał tzw. decyzję naprawczą na podstawie art. 362 Prawa ochrony środowiska, nakazującą likwidację zapożarowania hałdy. Obowiązek ten jest podtrzymywany w kolejnych rozstrzygnięciach starostwa - zmieniano natomiast termin jego wykonania: w 2013 r. do 31.12.2020, a w 2021 r. do 31.12.2027.

A 6 lat temu na łamach pisaliśmy tak:

- „Spółka Restrukturyzacji Kopalń zamierza sprzedać działki, na których znajduje się stożek hałdy Wrzosy i to w zaskakująco wysokiej cenie, jak na nieuzbrojoną działkę rekreacyjną. Jej oznaczenie

w miejscowym planie to 25 US - tereny sportu i rekreacji. Cena wyjściowa: 53,16 zł za metr kwadratowy.

Jako że łączna powierzchnia działek to 201 092 m kw., cena wynosi 10 690 000 zł.

Co więc jest tam takiego wartościowego? Wygląda na to, że węgiel, bo w ogłoszeniu zaznaczono, że nieprzepalonego łupka węglowego jest ok. 5,5 mln ton. Zakładając, że zawartość węgla wynosi w nim 7-10 procent, to jest go tam od 385 do 500 tysięcy ton.”

(Patrz ogłoszenie komentarzu).

Były poruszane tez też inne ciekawe tematy, na co wskazują zajawki na okładce.

Sie haben einen Adblocker installiert. Diese Web App kann nur mit einem deaktivierten Adblocker korrekt angezeigt und konfiguriert werden.
Druckversion | Sitemap
© Marian Eugen Hickel