Gazeta Pszowik:
Po 16 latach od decyzji nakazującej ugasić hałdę „Wrzosy” SRK nadal uzależnia wykonanie tego obowiązku od otrzymania publicznych pieniędzy.
Spółka wystąpiła do NFOŚiGW o 70 989 236,42 zł netto dodatkowego dofinansowania, a mieszkańców, którzy przez kolejne lata będą narażeni na skutki opóźniania prac, wcześniej odsunięto od pełnej procedury środowiskowej, w tym od decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, dającej formalny udział i narzędzia ochrony ich codziennego życia.
Najpierw więc ograniczono kontrolę społeczną, a teraz koszt ma ponieść... podatnik.
Stowarzyszenie „Hałdom STOP!” pokazuje dokument po dokumencie, jak ten mechanizm wyglądał w praktyce.
Hałdom Stop:
17 grudnia na spotkaniu z SRK przekonywano nas, że prace na hałdzie trzeba rozpocząć jak najszybciej ze względu na dynamiczną sytuację. Jest koniec marca i jak się okazuje, sprawa chyba jednak nie jest taka pilna. Postanowiliśmy zapytać NFOŚ jak sprawy się mają.
Jak powszechnie wiemy SRK chce pieniędzy publicznych na wykonanie obowiązku, który od lat ciąży na niej z powodu zapożarowanej hałdy Wrzosy. Z pisma pomiędzy SRK a NFOŚ wynika, zę czekają na potwierdzenie Ministra Energii o dodatkowe dofinansowanie.
Jednocześnie opowiada o „trosce o społeczeństwo”, „transparentnej informacji” i spotkaniach z mieszkańcami.
Trzeba zestawić to z faktami.
Najpierw mieszkańcom odebrano pełną ścieżkę kontroli inwestycji.
Potem przez lata nie doprowadzono do wykonania obowiązku a teraz buduje się narrację o dialogu i odpowiedzialności.
Czym w praktyce był brak Decyzji o Środowiskowych Uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia (DŚU)?
⚠ Brakiem pełnej procedury środowiskowej.
⚠ Brakiem raportu o oddziaływaniu na środowisko (OOŚ).
⚠ Brakiem formalnego udziału mieszkańców.
⚠ Brakiem pełnej zewnętrznej kontroli przy robotach tej skali, prowadzonych obok domów i infrastruktury.
Będziemy o tym przypominać, że w tym miejscu zawsze pojawia się rola burmistrza Piotra Kowola.
W 2023 roku, zamiast iść w stronę pełnej procedury dającej mieszkańcom większą ochronę procesową, burmistrz wydał opinię, która otworzyła SRK drogę do dalszego procedowania bez DŚU. To nie mieszkańcom poszerzyło prawa, lecz SRK ułatwiło przejście krótszą ścieżką.
Mieszkańcy Pszowa doskonale wiedzą, że problem hałdy nie pojawił się nagle w 2023 roku.
To sprawa ciągnąca się od lat.
Piotr Kowol od grudnia 2018 r. był zastępcą burmistrza, a więc był częścią władz miasta także wtedy, gdy mieszkańcy nadal żyli obok niewygaszonego zagrożenia.
To oznacza, że dziś nie wystarczy opowiadać o spotkaniach i zespołach koordynacyjnych.
Najpierw trzeba odpowiedzieć, dlaczego przez te lata władze miasta nie doprowadziły do sytuacji, w której interes mieszkańców byłby zabezpieczony najmocniej, także proceduralnie.
Teraz spójrzmy na samą SRK.
Spółka pisze do NFOŚiGW, że:
? przetarg nadal się przeciąga,
? nie wiadomo, kiedy sprawa zostanie rozstrzygnięta,
? wykonanie przedsięwzięcia zależy od pozyskania środków publicznych.
? firma, która najprawdopodobniej wygra przetarg złożyła ofertę, która nawet po dodatkowym dofinansowaniu nie pokryje całości kosztów. (Piszemy najprawdopodobniej, ponieważ opieramy się na dokumencie, jednak na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej Burmistrz zapowiedział, że przetarg został roztrzygnięty i wygrała firma TREX - HAL z Rybnika w konsorcjum z innymi firmami).
To pokazuje rzecz prostą: obowiązek usunięcia zagrożenia nie był traktowany jak obowiązek do wykonania, lecz jak projekt do sfinansowania.
I to jest sedno całej sprawy.
Gdy zwykły człowiek dostaje nakaz usunięcia zagrożenia, nie tłumaczy latami, że najpierw czeka na wygodny montaż finansowy.
Tu spółka państwowa najpierw latami nie doprowadza sprawy do finału, potem omija pełną procedurę środowiskową, a na końcu wyciąga rękę po pieniądze podatników.
Mieszkańcom mówi się o trosce.
Dokumenty pokazują zupełnie inny mechanizm: najpierw ograniczenie formalnej kontroli środowiskowej, potem przeciąganie, a na końcu publiczne finansowanie obowiązku, który powinien być wykonany dawno temu.
Odpowiedzialność nie kończy się na SRK.
Bo jeśli burmistrz w 2023 roku nie poszedł w stronę procedury dającej mieszkańcom więcej praw, a wcześniej jako zastępca burmistrza przez lata współtworzył lokalną władzę w czasie trwania problemu, to mamy prawo pytać nie tylko o zaniechania SRK, ale również o zaniechania miasta.
Pszów nie potrzebuje PR-u, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że burmistrz niczym innym się nie zajmuje, prócz własnej autopromocji. Szczególnie ostatnio, gdy jak cień chodzi za nim słowo referendum.
W piśmie jest jasno napisane, że sprawa przetargu najwcześniej zostanie roziązana w drugim kwartale roku a prace zostaną rozpoczęte w drugim a być może nawet w trzecim kwartale roku.
Jak pisaliśmy na początku, na spotkaniu 17 grudnia mieszkańcy słyszeli o konieczności natychmiastowych działań, w materiale Radia 90 przedstawiciel SRK mówił: "Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A. przyznaje, że ocena oddziaływania prac na środowisko wydłużyłaby proces o rok, a tu każdy dzień się liczy bo sytuacja jest poważna".
Trzeci kwartał to już prawie rok od deklaracji chęci rozpoczęcia prac na hałdzie Wrzosy. W tym czasie można było by stworzyć Ocenę Oddziaływania na Środowisko. Jak widać nie ma takiej woli ani ze strony Burmistrza ani SRK bo najważniejsze są pieniądze a nie czas i mieszkańcy.
Na zdjęciu wywrotka, z toksycznymi odpadami z "rekultywowanej" hałdy pokój w Rudzie Śląskiej bez żadnego przykrycia. Tam też nie ma DŚU a na spotkaniach SRK zapewniano, że to dla mieszkańców. DŚU wyraźnie takie rzeczy by określała i normowała a do takich sytuacji by nie dochodziło. Nawet po spotkaniu kilka dni temu, gdzie zapewniano mieszkańców, że SRK kontroluje ten proceder wywrotki nadal jeżdżą nie zakryte.
Burmistrz Pszowa Piotr Kowol, w jednym z lokalnych mediów, które częściej powiela narrację SRK i władz samorządowych niż oddaje głos mieszkańcom, powiedział, że informacje o wycince lasu przy hałdzie to „fejk niusy”.
Może 540 drzew to dla burmistrza jeszcze nie las, ale fakt, że co najmniej tyle pójdzie pod topór, wynika z oficjalnego przedmiaru robót likwidacji zapożarowania zwałowiska Wrzosy.
Nie potrzebujemy uspokajających haseł ani PR-owych zapewnień w nudnym już stylu: „robimy wszystko dla mieszkańców”.
Zdążyliśmy się już przekonać, że te zapewnienia są niewiele warte.
Minęły już ponad 2 miesiące od spotkania w MOK-u, gdzie słuchaliśmy górnolotnych zapewnień.
Burmistrz Pszowa i przedstawiciele SRK mówili jednym głosem.
Zatem znów wraca to samo pytanie: czy burmistrz naprawdę stoi po stronie mieszkańców czy tylko próbuje naprawić nadszarpnięty wizerunek za pomocą przychylnego mu RADIA 90?

W czwartek, 27 listopada odbyła się sesja rady powiatu wodzisławskiego, na której mieszkańcy przedstawili radnym problemy z pszowską hałdą. Jedną z osób, która wystąpiła na sesji była Anita Domes-Kowalewska, mieszkanka Radlina, której dom położony jest niedaleko pszowskiej hałdy. Jak zaznaczyła na wstępie swojego wystąpienia, problem pszowskiej hałdy dotyczy trzech miast w powiecie wodzisławskim. Uciążliwości związane z hałdą występują bowiem nie tylko w Pszowie, ale też w Radlinie i Rydułtowach. W sesji uczestniczyli również mieszkańcy Pszowa. Mieszkańcy powołali również stowarzyszenie Hałdom STOP.  17 grudnia, w Miejskim Ośrodku Kultury w Pszowie odbyło się spotkanie z mieszkańcami zorganizowane przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń w sprawie rekultywacji hałdy "Wrzosy I". Działania te budzą obawy mieszkańców. Na listopadowej sesji ustalono, że tematyce hałd zostanie poświęcona osobna sesja rady. 

Stowarzyszenie Hałdom STOP otrzymało odpowiedź od przewodniczącego rady powiatu Tadeusza Chrószcza, z której wynika, że sesja odbędzie się w czwartek, 29 stycznia 2026 roku. O komentarz poprosiliśmy Marcina Tretalskiego - prezesa stowarzyszenia.

- Cieszę się, że głos mieszkańców został wreszcie usłyszany i że dojdzie do dodatkowej sesji poświęconej hałdzie Wrzosy. Mamy nadzieję, że będzie to konkretna, merytoryczna debata oparta na faktach, a nie na bagatelizowaniu zagrożeń. Dla nas najważniejsze jest zdrowie i życie mieszkańców, szczególnie dzieci oraz osób mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie hałdy. Oczekujemy rzetelnej oceny oddziaływania na środowisko i realnych konsultacji społecznych. Tylko transparentne działania i dialog mogą sprawić, że mieszkańcy Pszowa będą czuli się bezpiecznie, a ryzyko katastrofy ekologicznej zostanie skutecznie ograniczone - mówi Nowinom Marcin Tretalski, prezes Stowarzyszenia Hałdom STOP.

źródło: nowiny.pl

Sie haben einen Adblocker installiert. Diese Web App kann nur mit einem deaktivierten Adblocker korrekt angezeigt und konfiguriert werden.
Druckversion | Sitemap
© Marian Eugen Hickel