#listydoredakcji "Denerwować się to znaczy..."
Nigdy nie mieszałam się w politykę. Zazwyczaj dotyczy mnie ona tylko jako uczestnika systemu, który na własnej skórze przekonuje się, czy coś działa, czy kuleje. Pamiętam jednak głośną debatę na temat słuszności manifestowania swoich przekonań religijnych symbolem krzyża wieszanego w szkołach. O podobnej manifestacji-prowokacji w urzędzie publicznym chciałam jednak wspomnieć.
Urząd Stanu Cywilnego w Pszowie - instytucja pełniąca funkcje na rzecz obywateli. Stąd jako obywatel potrzebujący odpisu aktu miałam okazję go odwiedzić. Z lekkim uprzedzeniem - bo wiadomo jak zechcą, to zrobią pod górę - ale z pokorą - bo osoby sprawcze przepchną do przodu niemożliwe - stanęłam przed Panią Kierownik.
Edyta Dojka, pełniąca funkcję publiczną, zajęła się mną - szarym interesantem - istotą mogącą wystąpić z anonima.
Urzędowym tempem sprawy sunęły naprzód, gdy moim oczom zza Pani Kierownik ukazał się drukowany A4 cytat-manifest, krzyczący białą kartką z ciemnobrązowych mebli, pamiętających pewnie czasy tysiąc dziewięćset dawno:
,,Denerwować się to znaczy mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych."
Ernest Hemingway
Czekając, aż wszystkie urzędnicze sprawki nabiorą mocy prawnej zastanawiałam się nad słusznością wystąpienia tego cytatu w takim miejscu. Czy to motto życiowe Pani Kierownik tak kłuje mnie w oczy, ostrzegając o kruchych urzędniczych nerwach?
Czy może umieszczenie mnie w zbiorze potencjalnych głupców daje mentalną przewagę i jak mantra powtarzane słowa odgórnie stawiają na wygranej pozycji? Prozaicznie podchodząc do tematu, może zwyczajnie zderzamy się tutaj z manią wyższości?
Minęło kilka chwil, sprawa załatwiona, ja zniesmaczona. Szczęśliwie nieposłuszny komputer nie wyprowadził Pani Kierownik z równowagi. Jako przysłowiowy każdy głupi miałam to szczęście i nie zasiliłam grona głupich oficjalnie, ponieważ na twarzy Pani Kierownik nie zagościł ani jeden grymas, mimo ciężkiego oddechu. Niestety nie chcąc ryzykować nagłym obrotem akcji nie odważyłam się zadać pytania, czy to właśnie ta złota myśl przyświeca w tutejszym urzędniczym życiu...
Zapraszam do dyskusji ?
(proszę o zachowanie moich danych tylko do wiadomości redakcji)
Od redakcji:
Po otrzymaniu listu naszej Czytelniczki zwróciliśmy się do Pani Kierownik USC w Pszowie, Edyty Dojki, z prośbą o komentarz. Otrzymaliśmy odpowiedź, którą - kierując się zasadą rzetelności i prawa do głosu drugiej strony - publikujemy w całości w komentarzu pod tym postem.
Szanowna Pani,
z uwagą zapoznałam się z przesłanym listem. Chciałabym odnieść się do poruszonej kwestii.
Cytat, który znajduje się w moim gabinecie, jest dla mnie osobistą refleksją. Każdego dnia spotykamy się w urzędzie z wieloma trudnymi sytuacjami - emocjami, pośpiechem, problemami życiowymi mieszkańców. Sentencja ta przypomina aby zachować spokój i opanowanie, niezależnie od okoliczności.
Czytając ten list, oczekiwałam informacji o konkretnym uchybieniu z mojej strony - niewłaściwym zachowaniu, braku szacunku czy lekceważeniu interesanta. Tymczasem przedmiotem zarzutu stała się obecność cytatu autora nagrodzonego literacką Nagrodą Nobla.
Podczas obsługi mieszkańców zawsze kieruję się zasadą, aby traktować każdą osobę tak, jak sama chciałabym zostać obsłużona - z szacunkiem, spokojem i rzetelnością.
Wielu interesantów w trakcie załatwiania spraw nawiązuje do tego cytatu w życzliwy sposób, traktując go jako punkt wyjścia do krótkiej rozmowy czy uśmiechu w stresującej dla nich sytuacji.
Uważam, że dialog w cztery oczy przynosi więcej dobrego niż domysły czy insynuacje.
Jednocześnie informuję, że cytat ten jest dla mnie ważny i pozostanie w moim gabinecie jako przypomnienie o zachowaniu profesjonalizmu w każdej sytuacji.
Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Pszowie
Edyta Dojka
Sie haben einen Adblocker installiert. Diese Web App kann nur mit einem deaktivierten Adblocker korrekt angezeigt und konfiguriert werden.
Druckversion | Sitemap
© Marian Eugen Hickel