Prawie pół miliona w błoto

To nie jest historia o pechu. Nie jest też o opisywanych przez nas wcześniej odszkodowaniach za wywłaszczenia przy ul. Juranda i Jagienki, choć kwota jest zbliżona (tam było 572 tys. zł). To opowieść o tym, jak bez fanfar z kasy miasta wydano niemal pół miliona złotych. Pieniądze, które mogły dać wytchnienie miastu od coraz bardziej przygniatających wydatków bieżących, albo być np. wkładem własnym w wielomilionowe inwestycje, wydano na odszkodowanie za grunt, którego pozyskanie dało się załatwić inaczej i można było go mieć za darmo.
▶️
Dla lepszego zrozumienia urzędniczego absurdu wyobraźmy sobie prostą sytuację. Masz bogatego wujka (Skarb Państwa), który ma hektar ziemi. Jest przepis, który pozwala ci (miastu) wystąpić do „wujka” o nieodpłatne przekazanie tego właśnie kawałka gruntu na realizację zadań własnych gminy (np. drogi). Masz pod sobą armię urzędników i prawników opłacanych przez rodzinę (mieszkańców), żeby pilnowali takich tematów – trzeba tylko chcieć zadziałać na czas.
▶️
Jeśli jednak tego nie zrobisz, a wujek sam postanowi podzielić swoją dużą nieruchomość, to działa drugi mechanizm: gdy w podziale terenu „wychodzą” działki pod drogę publiczną (bo tak ustaliła rada miejska w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego), przechodzą one na gminę z mocy prawa – a wtedy pojawia się obowiązek uiszczenia odszkodowania. Cena: według wartości rynkowej. Wujek nie „odpuszcza” z własnej woli, nawet gdyby chciał, bo to jest automatyczny tryb ustawowy. Płacisz za coś, czego dało się próbować uniknąć, zanim zatrzasnęły się drzwi.
▶️
⚫️ Zamiast wniosku – rachunek na 433 702 zł
Tak właśnie stało się w rejonie „Pańskich pól” przy ul. Kraszewskiego, między osiedlem J. Tytki a tzw. „Aleją Miłości”. KOWR uruchomił podział nieruchomości, a burmistrz wydał decyzję zatwierdzającą. I w tym momencie zatrzasnęła się prawna pułapka: kiedy decyzja stała się ostateczna, działki pod drogi przeszły na własność miasta „z mocy prawa” (art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami), a obowiązek wypłaty przez miasto odszkodowania stał się faktem.
▶️
Zarządzeniem burmistrza nr BM.0050.162.2025 z 18 listopada 2025 r. ustalono odszkodowanie dla KOWR w łącznej kwocie 433 702,00 zł za trzy działki wydzielone pod drogę gminną.
W tym samym zarządzeniu wskazano termin wypłaty: do 17 grudnia 2025 r.
▶️
⚫️ „Ostatni dzwonek” był dużo wcześniej
Nasza redakcja 2 kwietnia 2024 r. opublikowała na Facebooku film o „Pańskich polach” i o tym, co gmina może tam zrobić (link do filmiku dajemy w komentarzu). W tamtym czasie korespondowaliśmy z OT KOWR w Częstochowie w sprawie rolniczej dzierżawy tych gruntów – więc temat „Pańskich pól” też był dla nich znany. Dokumenty pokazują, że sprawa szybko weszła w bieg formalny - i tu wchodzą dokumenty, które są dla miasta niewygodne.
▶️
Już 23 kwietnia 2024 r. do urzędu trafił wniosek rzeczoznawcy działającego na zlecenie KOWR o opinię do wstępnego projektu podziału nieruchomości (Skarb Państwa chciał na sprzedaży gruntów po prostu zarobić). To był moment, kiedy temat był na stole – i był czas, żeby miasto wykonało ruch, zanim zadziała automat z art. 98.
▶️
Co więcej, w odpowiedzi na nasz wniosek o udzielenie informacji publicznej, w piśmie Oddziału Terenowego KOWR w Częstochowie z 3 grudnia 2025 r. do naszej redakcji pada „miażdżące” zdanie:
„Przed uprawomocnieniem się decyzji zatwierdzającej podział nieruchomości Gmina Pszów nie składała do KOWR żadnego wniosku o nieodpłatne przekazanie działek.”
✅ Podstawa prawna istnieje. Ustawa o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa przewiduje tryb, w którym KOWR może, w drodze umowy, nieodpłatnie przekazać gminie nieruchomości na cele służące wykonywaniu jej zadań (m.in. drogi) – art. 24 ust. 5 pkt 1 lit. c (warunkiem jest zgodność z MPZP, a w Pszowie właśnie tak jest).
▶️
⚫️ Półmilionowa powtórka z rozrywki
Czytelnicy pamiętają naszą publikację o ulicach Jagienki i Juranda. Tam brak negocjacji i wybór „opcji atomowej” (ZRID) wygenerował odszkodowania wycenione na 572 tysiące złotych. Burmistrz odwołuje się od wysokości, ale sam fakt wypłaty wynika z wybranego trybu i jest praktycznie przesądzony.
Zsumujmy to: 572 tys. + 433,7 tys. = ponad milion złotych. Dla wielu to abstrakcja, więc przeliczmy ją na realne możliwości:
▶️
✅ Wytchnienie dla miasta: Te pieniądze dałyby oddech wszystkim jednostkom gminnym, które dziś funkcjonują w reżimie drastycznych oszczędności. Do tego stopnia, że burmistrz ma teraz pomysł na likwidację przedszkola przy ul. Juranda, które – wg danych rady rodziców PP-1 - ma 91% obłożenia! (przy średniej obłożenia we wszystkich przedszkolach w Pszowie 87%!)
▶️
✅ Potęga inwestycji: W świecie dotacji milion złotych to nie jest po prostu milion. Jako 20% wkładu własnego, te pieniądze pozwoliłyby Pszowowi zrealizować inwestycje o wartości 5 MILIONÓW ZŁOTYCH. Resztę dołożyłoby państwo lub Unia.
▶️
A to jeszcze nie koniec tej historii. Bo gdy gmina staje się właścicielem dróg „w szczerym polu”, zaczynają się kolejne koszty. Ale o tym napiszemy kiedyś osobno.
(Na mapie terenu widać osiedle Józefa Tytki, ul. Kraszewskiego i przez nas na fioletowo zabarwione tereny dróg, o których mowa w artykule)
Sie haben einen Adblocker installiert. Diese Web App kann nur mit einem deaktivierten Adblocker korrekt angezeigt und konfiguriert werden.
Druckversion | Sitemap
© Marian Eugen Hickel