Czynsz zostaje w Pszowie czy odsetki odpływają do banku?
„Żółta ramka" na screenie z przetargu wygląda niewinnie: kawałek ziemi, cena, procedura. Tyle że tuż obok na planie widać os. Tytki – realny punkt odniesienia. To nie jest opowieść o „jakimś terenie" na obrzeżach. To jest historia o miejscu, gdzie mogły powstać mieszkania na wynajem dla pszowian – z czynszem, który da się udźwignąć bez kredytu na pół życia. Zamiast tego oglądamy licytację i możemy tylko zgadywać, kto weźmie ten obszar i na jakich zasadach.
▶️
⚫️ 433 tysiące za dojazd. Do cudzego gruntu
Najbardziej uderzające jest to, że zanim ktokolwiek postawi tam pierwszy blok, my już ponieśliśmy koszt tej przyszłości. Miasto wypłaciło KOWR 433 702 zł za pasy przejęte pod drogi publiczne – te „niebieskie linie" z mapy, które prowadzą dokładnie w stronę terenów pod zabudowę (pisaliśmy o tym 9 stycznia br. w artykule „Pół miliona w błoto”). Czyli mieszkańcy najpierw dorzucili się do dojazdu, a teraz patrzą, jak „żółta ramka" idzie na sprzedaż jako towar.
To jest moment, w którym zadajemy sobie jedno pytanie: skoro płacimy za drogę do czegoś, to dlaczego to „coś" ma być poza naszym zasięgiem?
▶️
⚫️ Miasto nie złożyło wniosku
W tej historii nie trzeba domysłów, żeby zobaczyć, gdzie mogła pojawić się inna decyzja. KOWR w korespondencji z nami napisał rzecz prostą: gmina nie złożyła wniosku o nieodpłatne przekazanie gruntów – ani pod układ drogowy, ani pod teren wielorodzinny. Czyli nie ma tu sceny, w której urząd „walczył i przegrał". Jest scena, w której urząd nie wchodzi do gry, a potem łatwo powiedzieć: „nie dało się”.
I właśnie dlatego ta sprzedaż boli podwójnie – bo dotyczy majątku, który mógł być fundamentem miejskiej polityki mieszkaniowej, a nie okazją dla kogoś, kto liczy rentowność metra.
▶️
⚫️ Czernikowo: 9 tysięcy mieszkańców i buduje
Ktoś powie: „prywatny inwestor też zbuduje”. Owszem. Tylko że prywatny inwestor buduje po to, by sprzedać lub wynająć tak, żeby się zgadzała marża. Gmina może budować po to, żeby mieć zasób czynszowy: mieszkania dla rodzin, młodych, seniorów, ludzi pracujących tutaj. Powstrzymać depopulację miasta.
✅ I to nie jest fantazja z większych miast. Spójrzmy na Czernikowo pod Toruniem: gmina 9 tysięcy mieszkańców, mniejsza od Pszowa o 3 tysiące, a mimo to sięgnęła po Fundusz Dopłat BGK, budując dwa bloki i prowadząc nabory najemców do nowych mieszkań.
✅ A we Włocławku, przy ul. Celulozowej, samorząd krok po kroku wybudował komunalne „miasteczko": pierwszy etap to 288 mieszkań „pod klucz" z pełną infrastrukturą osiedla, a bezzwrotne wsparcie z Funduszu Dopłat wyniosło 80% wartości przedsięwzięcia (wg MBM). To są realne liczby i realne mieszkania (Źródło: MBM Włocławek, zakładka „Fundusz dopłat”).
✅ W drugim etapie wybudowali kolejne 2 bloki z pełnym pakietem infrastruktury – drogami wewnętrznymi, 158 miejscami postojowymi, placami zabaw, strefą rekreacji, zielenią i instalacją fotowoltaiczną – ponownie z 80% dofinansowaniem (wg MBM) z Funduszu Dopłat BGK (Źródło: MBM Włocławek, zakładka „Fundusz dopłat”).
▶️
⚫️ Razem z ogrzewaniem: 692 zł za kawalerkę. 1 212 za mieszkanie dla rodziny
Miejska spółka we Włocławku nazywa się „Miasto Bliżej Mieszkańców". I to nie jest pusty slogan – to rzeczywistość w czynszach.
Czynsz w komunalnych mieszkaniach we Włocławku wynosi 17,32 złotych za metr kwadratowy wraz z centralnym ogrzewaniem.
Przeliczmy:
? Mieszkanie 40 m2 (kawalerka): 693 zł miesięcznie, w tym ogrzewanie.
? Mieszkanie 70 m2 (dla rodziny): 1 212 zł miesięcznie, w tym ogrzewanie.
Teraz zestawmy to z kredytem. Mieszkanie za 400 000 złotych na 25 lat to rata około 2 500 złotych miesięcznie. Przez 25 lat rodzina odpłaci bankowi około 750 000 złotych (z odsetkami).
Dlatego uczciwe porównanie brzmi tak: w modelu czynszowym płacisz niżej i przewidywalnie, więc różnica częściej zostaje w kieszeni mieszkańca – i trafia do obiegu tu, na miejscu: do pszowskich sklepów, usługodawców, małych firm. W modelu kredytowym miesięczne obciążenie jest wyższe, a z tej „nadwyżki” zwykle jedna część zamienia się w Twoją własność w przyszłości (kapitał), a druga – odsetki, prowizje i marże finansowe – realnie odpływa poza Pszów. I to jest ta różnica, którą czuć nie w teorii, tylko co miesiąc w portfelu.
▶️
⚫️ 13 lutego ktoś kupi działkę. My zapłaciliśmy za grunt drogowy
I właśnie dlatego „żółta ramka" nie jest tylko kolorem na mapie. To jest symbol wyboru: albo miasto buduje coś dla swoich ludzi i trzyma to w zasobie, albo zostaje nam rola widza, który patrzy, jak w cudze ręce przechodzi szansa, którą sam stworzył w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
13 lutego ktoś wygra przetarg. Kupi grunt z gwarantowanym dojazdem, który opłaciliśmy z budżetu. Postawi blok, ustali cenę, wynajmie lub sprzeda. Pieniądze odpłyną w raty kredytów i czynsz do właściciela.
A my? Zapłaciliśmy 433 tysiące za grunt drogowy do cudzego biznesu. Miasto nie złożyło wniosku. Rada nie zapytała.
13 lutego zobaczymy, czy ktoś wylicytuje ten teren.
(w komentarzu zamieszczamy drugą stronę ogłoszenia o sprzedaży - z cenami itp.)
Sie haben einen Adblocker installiert. Diese Web App kann nur mit einem deaktivierten Adblocker korrekt angezeigt und konfiguriert werden.
Druckversion | Sitemap
© Marian Eugen Hickel