"Pańskie Pola" budzą się do życia, a miasto zwija usługi.
Burmistrz mówi, że tereny „Pańskich pól” nie ruszą przez lata. Tymczasem Skarb Państwa już je sprzedaje
MAREK KOLORZ (radny):
- "Myślę długofalowo – dalekosiężnie. Jesteśmy, myślę chyba wszyscy, zaznajomieni z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. [...] na temat zagospodarowania terenów tak
zwanych „Pańskich pól”, gdzie część działek, które obecnie należą do KOWR-u – a KOWR (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa – przyp. red.) może sobie w każdej chwili zdecydować, co chce z nimi zrobić,
ale musi nawiązywać do miejskiego planu zagospodarowania przestrzennego [...] Są tam domy wielorodzinne, są domy jednorodzinne wzdłuż ulicy Sportowej. [...] dowiedzieliśmy się podczas poniedziałkowej
komisji, że nie było takiej potrzeby dokonania analizy, czy ewentualny rozruch jakikolwiek mieszkaniowy czy gospodarczy wpłynie na właśnie zapotrzebowania przedszkolne? Chciałbym tu potwierdzić, że
takiego czegoś nie było zrobionego i nie ma w ogóle potrzeby.”
PIOTR KOWOL (burmistrz):
- „Analiza potrzeb mieszkaniowych została zrobiona w lokalizacji Przedszkola nr 4 (Krzyżkowice - przyp. red.), bo tam mamy otwarte tereny i również miejski teren, którym my
dysponujemy […] Jeżeli pan pyta o KOWR – KOWR jest instytucją państwową, która jest stworzona celem ochrony użytków rolnych. Drugi temat: żeby KOWR uruchomił jakikolwiek obszar, jest potrzebna zgoda
Ministerstwa Rolnictwa. I konia z rzędem temu, kto w tej kadencji albo w przyszłej kadencji uruchomi te tereny kowrowskie, bo proces uruchamiania terenu przy ulicy Kraszewskiego trwał w KOWR-ze
prawie 6 lat. Tu mówimy o tej skali. Dziękuję. To też mówiłem na komisji.”

Brzmi poważnie, prawda? Tyle że taki obraz sytuacji
jest mocno wątpliwy.
„Pańskie pola” leżą w granicach miasta i od lat w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego są przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową, produkcyjną, usługową, parkową i
rekreacyjno-sportową. To potężne tereny, które w miejskich dokumentach planistycznych występują jako jeden z głównych motorów rozwoju Pszowa na tle sąsiednich miast – i które Skarb Państwa (KOWR)
właśnie zaczyna faktycznie „uruchamiać”.
Do ich zagospodarowania zgodnie z planem nie jest dziś potrzebna żadna wieloletnia „zgoda ministerstwa”. Formalne decyzje związane z wyłączeniem z produkcji rolnej uzyskuje się co do
zasady w krótkich terminach, a w przypadku tych gruntów „odrolnienie” nastąpiło już na etapie uchwalania miejscowego planu.
Co więc wstrzymywało inwestycje przez ostatnie lata? Brak zainicjowania sprawy przez miasto w KOWR, gdy mijały kolejne okresy dzierżaw (plan przestrzenny w tej wersji obowiązywał już
w 2006 r.). Jedynym realnym terminem blokującym działania był 10-letni okres dzierżawy terenów rolnikowi pod uprawy. Ten okres zakończył się w sierpniu 2024 roku, o czym uprzedzaliśmy w naszym
materiale wideo już w kwietniu 2024 r. (można go zobaczyć na naszym profilu, bo jest "przypięty").
Decyzja, czy i kiedy wejść z inwestycją, tradycyjnie należy do właściciela – w tym wypadku Skarbu Państwa. A ten działa. Na „Pańskich polach” wyłonił już kupca w przetargu na 2,7
hektarową działkę usługową przy ul. Kraszewskiego. Kolejną – również o powierzchni 2,7 ha (to wielkość porównywalna do całego osiedla J. Tytki), przeznaczoną pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną –
wystawił na rynek z myślą o deweloperach.
Wzdłuż ul. Sportowej rozciągają się potężne tereny pod zabudowę jednorodzinną, które w każdej chwili mogą zostać podzielone geodezyjnie i sprzedane. Mimo to radni słyszą, że „konia z
rzędem temu, kto te tereny uruchomi”, bo rzekomo blokuje to ministerialna procedura ciągnąca się latami.
Wczoraj radni z klubu „Pszów nasza wspólna sprawa” przegłosowali uchwałę o zamiarze likwidacji Przedszkola nr 1 przy ul. Juranda stosunkiem głosów 10:4. Przeciwko tej decyzji,
prezentując inną wizję rozwoju tej części miasta, zagłosowali radni opozycji: Ewelina Swoboda, Agnieszka Gebel, Zuzanna Pyszny i Marek Kolorz.
Decyzja ta zapadła mimo świadomości, że w efekcie cały obszar miasta od wiaduktu na ul. ks. P. Skwary w kierunku bazyliki będzie obsługiwać jedno jedyne przedszkole – na os. J. Tytki
– podczas gdy od mostu w stronę Krzyżkowic funkcjonują trzy placówki. Starsze roczniki pozostaną w wygaszanej placówce jeszcze przez 2 lata, ale nowe będą „upychane” po innych przedszkolach.
Warto dodać, że nawet bez rozwoju terenów „Pańskich pól” łączna ilość wolnych miejsc we wszystkich pięciu placówkach w mieście wynosiłaby zaledwie ok. 100.
Radni mają też świadomość, że w tym roku przechodząca wzdłuż tych terenów planowana Droga Główna Południowa powinna wreszcie uzyskać Program Funkcjonalno-Użytkowy. Dokument ten
zostanie następnie przekazany Marszałkowi Województwa Śląskiego, który ma organizować montaż finansowy i przetarg na budowę. Nie można więc wykluczyć, że droga powstanie w perspektywie najbliższych
kilku lat, co jeszcze bardziej podniesie atrakcyjność inwestycyjną okolicy.
Radni nie muszą znać wszystkich przepisów i technikaliów. Burmistrz ma jednak do dyspozycji cały urząd – architekta, planistów, prawników. Jeżeli więc z pełnym przekonaniem opowiada o
„sześciu latach” i „zgodzie ministerstwa”, radni zakładają, że mówi na podstawie rzetelnej wiedzy – i głosują.
W praktyce wygląda to tak:

radny realnie martwi się o dzieci z przyszłych
bloków,

burmistrz straszy radę nieistniejącą w takiej formie
„sześcioletnią blokadą”, mimo że dzierżawy wygasły w sierpniu 2024 r.,

a przedszkole idzie pod likwidację, bo „tu i tak nic
szybko nie powstanie”.
Trudno po obejrzeniu nagrania z tej sesji utrzymywać, że radni podczas głosowania dysponowali pełną i rzetelną informacją (sami Państwo posłuchajcie - to tylko 2 minuty).